sobota, 17 sierpnia 2019

"Na strunach światła" Krystyna Mirek



Na strunach światła

Autor: Krystyna Mirek
Cykl: Willa pod Kasztanem (tom 3)
Wydawnictwo: Edipresse Książki

Na strunach światła” to już trzeci tom cyklu „Willa pod Kasztanem” autorstwa Krysi Mirek. Poprzednie części tj. „Światło w Cichą Noc” oraz „Światło o poranku” skradły mi serce swoim ciepłem i rodzinną atmosferą. Czy i tym razem powieść otuliła mnie swoim klimatem?

Wiosna w Willi pod Kasztanem jest szczególnie piękna. Majowy ogród rozkwita, a wraz z nim miłość i związki. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie stare krzywdy, niewyjaśnione tajemnice i zadawnione urazy. W pełną ciepła atmosferę pachnącej ciastem drożdżowym kuchni babci Kaliny wkracza niespodziewany gość, nazywana Królową Śniegu, matka Antka. Nie ma ona żadnych skrupułów w walce o swoje racje. Mocno zetrą się dwie skonfliktowane kobiety: żona i kochanka. Która z nich wygra?

Tymczasem obok rozwija się zakazana miłość, a dobra przyjaźń nie chce przerodzić się w związek. Skomplikowane relacje uczuciowe staną się dla bohaterów nie lada wyzwaniem.


Czy w przytulnej kuchni babci Kaliny uda się znów zaprowadzić ład w sercach wszystkich bliskich jej osób? Jak sobie poradzi z trudnymi zadaniami? Jak potoczą się dalsze losy ulubionych bohaterów serii "Willa pod kasztanem"?


Na strunach światła” zachowała zdecydowanie swój klimat i Krystyna Mirek ponownie zaczarowała mój świat i sprawiła, że na końcach rzęs zalśniły łzy w promieniach letniego słońca.

W powieści dzieje się bardzo dużo, bo wielu mamy bohaterów. Ale najważniejsze dla mnie było to, że przekroczyłam próg willi babci Kaliny jakbym wróciła po długiej nieobecności, a i tak czułam się tam mile widziana i „u siebie”.
To chyba jest takie uczucie, które w tej serii Krysi Mirek ujmuje mnie najbardziej już od pierwszej części.


W tej części autorka zamyka niektóre wątki z poprzedniej, ale niestety spokój i sielanka nie trwają wiecznie. Jak to w życiu bywa nad mieszkańcami willi pod Kasztanem zbierają się czarne chmury, by nie powiedzieć, że sroga zima.

Czy zatem Królowa śniegu zburzy bezpieczeństwo panujące w domu babci Kaliny?
Jak w tej sytuacji odnajdzie się Bianka?
Jak sobie poradzi Patrycja twarzą w twarz z Iwoną?
Czy amor zastuka do drzwi willi pod Kasztanem?
Czy Bartek w końcu wyleczy się z choroby trawiącej jego duszę?
I czy światło na nowo rozbłyśnie w sercach bohaterów?



Na strunach światła” to książka, o której śmiało mogę powiedzieć, że jest dobra na wszystko! A to chyba najlepsza rekomendacja – bo kiedy powieść w szczególny sposób koi stres, uspokaja nerwy i daje nadzieje na lepsze jutro, to musi być ona warta przeczytania.

Z ciekawością czekam na czwartą część, której zapowiedzi już są :)

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję 
Wydawnictwu Edipresse Książki.


"Obcy powiew wiatru" Magdalena Majcher



OBCY
POWIEW
WIATRU

Autor: Magdalena Majcher
Cykl: Sag Nadmorska (tom 1)
Wydawnictwo: PASCAL

Obcy powiew wiatru" rozpoczyna nowy cykl powieści pióra Magdaleny Majcher. Akcja powieści dziej się w latach 1939 – 1949 i przedstawia głównie losy Marcjanny. Znam styl pisania autorki, wiem, że nie boi się trudnych tematów ani tych społecznych, ani historycznych. Niemniej jednak jakoś trudno było mi się zabrać do czytania tej powieści.
Jeśli chcecie wiedzieć, czy było to udane literackie spotkanie z autorką czy też może tym razem rozczarowałam się wnętrzem, zapraszam do zapoznania się z moją opinią.

Wielopokoleniowa, pasjonująca saga o rodzinie, która po wojennej zawierusze odnalazła swoje miejsce na ziemi w Ustroniu Morskim.
Marcjanna Zielczyńska żyje beztrosko – spędza czas z przyjaciółkami, marzy o wielkiej miłości, planuje swoją przyszłość. Kiedy zaczyna się wojna, wszystko się zmienia.
Świat, który znała i kochała, przestaje istnieć. Dziewczyna musi opuścić swoje rodzinne strony i wyruszyć w podróż w nieznane, aby odnaleźć nowy dom.
Wzruszająca opowieść inspirowana losami tysięcy Kresowiaków, którzy z dnia na dzień utracili coś o wiele cenniejszego niż majątek – spokój i miejsce do życia.

Obcy powiew wiatru” to powieść, w której autorka zabiera nas do Wołynia. To tam mieszka wraz z rodzicami młoda Marcjanna. Magdalena Majcher wprowadza nas w życie mieszkańców powoli, zaczynając od ostatniego przedwojennego lata, prowadzi nas ścieżkami Marcjanny w czasie wojny i w okresie powojennym.

Obcy powiew wiatru” nie jest powieścią szablonową, a tego obawiałam się najbardziej, bo choć wokół zdarzeń na Wołyniu wciąż wisi gruba kurtyna milczenia, są osoby, które nie boją się głośno mówić o okrucieństwie jakiego doświadczyli mieszkańcy Kresów. Zdecydowanie Magdalena Majcher należy do tej kategorii autorek, które po rzetelnym studium historycznym wiedzą o czym piszą i robią to w sposób kompetentny.

Autorka już raz dotknęła rysu historycznego w innej powieści pt. „W cieniu tamtych dni” i już wtedy mogłam zobaczyć jej piórze ogromną skrupulatność. Tym razem jednak Magdalena pisze zdecydowanie mocniej i dosadniej na temat autentycznych wydarzeń tamtego czasu. Książka jest więc trudniejsza i mocniej uderza w odbiorcę.
Dzięki czemu nabiera jeszcze więcej autentyzmu i realizmu, a czytelnik ma okazję naprawdę poczuć, chociaż nie w najokrutniejszy sposób, krzywdę żyjących ówcześnie ludzi.


Magdalena Majcher pisząc „Obcy powiew wiatru” jest dojrzalsza niż w poprzednich powieściach, co bardzo mnie cieszy. Autorka przepięknie ukazuje uczucia i emocje, opisuje tragedie zwykłych ludzi na tle „wielkich i okrutnych” wydarzeń historycznych, jakimi były masowe mordy, brutalne gwałty, zsyłki do obozów, bezpardonowe wysiedlenia, Jednocześnie w sposób delikatny i subtelny opisuje chęć życia, która nie opuszczała owych ludzi, którzy pragnęli żyć i być wolnymi wbrew i pomimo zaistniałych okrucieństw. Opisuje ludzi, którzy stracili wszystko a nawet więcej niż wszystko, a którzy na tyle, na ile się dało zachowywali własne człowieczeństwo i marzenia w owej tragicznej rzeczywistości wojennej i powojennej już nie na „swoim” a na Ziemiach Odzyskanych.



Moje początkowe obawy związane z tą powieścią, okazały się zupełnie bezpodstawne. Autorka nie zawiodła mnie, mimo ogólnie panującego teraz trendu na „wojenne” rysy w literaturze. Jestem wręcz zachwycona warsztatem tej powieści, która okazała się tak przejmująca.
Z pewnością nie odmówię sobie przyjemności przeczytania drugiej części tej sagi.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu PASCAL.


"Nadzieja" Katarzyna Michalak



NADZIEJA

Autor: Katarzyna Michalak
Seria: Z życia wzięte
Wydawnictwo: Mazowieckie WM

Niedawno nakładem Wydawnictwa Mazowieckiego ukazało się wznowienie powieści „Nadzieja” Katarzyny Michalak. Jest to jedna z jej pierwszych powieści, która niegdyś drukowana była w serii z Czarnym Kotem, dziś ta seria nosi miano „Z życia wzięte”.
Jak sami wiecie chęcią sięgam po powieści Kasi, dlatego nie mogłabym odmówić sobie i tej przygody.

Jest świat, w którym ojciec bije Lilkę, a Aleksem, Ruskiem, wszyscy poza jego ciotką Anastazją gardzą. I jest Nadzieja, dom - oaza, miejsce pełne miłości, gdzie zło świata nie dociera. Niełatwo tam trafić. Połączeni miłością, która trzyma ich przy życiu, ale jednocześnie niszczy, Aleks i Lilka muszą przejść długą drogę, nim tam trafią.
Czy ich miłość wreszcie się spełni?
Czy klątwa Lilith trwać będzie nadal?

Nadzieja” jest jak pierwszy powiew wiosennego powietrza, jak łapczywie łapany oddech po długim niebycie, i chociaż serce jest jak zmrożone, a ciało nie zawsze słucha, w duszy kiełkuje jasny promień…

To przepiękna opowieść o samotności, odrzuceniu, wzgardzeniu. O tym jak trudno odnaleźć się w świecie kiedy każde odchylnie od normy traktowane jest jak ułomność bądź powód do kpiny.
Liliana i Aleksiej, którzy już w dzieciństwie zmierzyli się z okrucieństwem innych ludzi, nie rozpoczynają swojego życia otuleni beztroską i śmiechem. Wspierają się, bronią na tyle ile to możliwe...ale los nie jest dl nich łaskawy...a samotność zdaje się być ich matką chrzestną.

Nadzieja” to powieść o skomplikowanych relacjach pomiędzy dwojgiem ludzi, których łączy nie tylko trudne dzieciństwo i samotność, niezrozumienie i społeczne odrzucenie. Tych dwoje łączy przede wszystkim miłość i lojalność, przeplatane z nienawiścią i złością. Jedno nie może zapomnieć o drugim, ona potrafi go ranić i zawodzić, on nie potrafi bez niej żyć, nie mogąc jednocześnie być blisko niej.

Co nad nimi wisi?
Czy to fatum?
Czy złośliwe przeznaczenie rozdziela ich ścieżki?
Czy uda im się pokonać zło, które zdaje się iść za nimi krok w krok?


Nadzieja” to nie tylko piękna fabuła i wyraźnie zarysowane postacie. To przede wszystkim historia, w której życie tętni w żyłach. Oczarował mnie Aleksiej, nie wiem czy jest na świecie kobieta, która by nie marzyła o takim właśnie mężczyźnie – nie dość przystojny, to jeszcze mądry, odważny i szlachetny.
Natomiast Lili...hmmm wzbudziła we mnie szereg przeróżnych odczuć, począwszy od współczucia i sympatii, poprzez złość i irytację, na ponownej sympatii skończywszy.

Wracałeś za każdym razem. Ja ciebie raniłam, zdradzałam, zawodziłam, ty odchodziłeś, leczyłeś rany na ciele i na duchu, wybaczałeś – za każdym razem mi wybaczałeś – by wracać.

Nadzieję” czyta się na jednym wdechu, a to tylko za sprawą specyficznego stylu Kasi Michalak, który cechuje ciepło, życzliwość, ale i wiara w miłość. To widać w każdej jej powieści. Jej powieści owszem ni zawsze są łatwe, bo pokazują cierpienie, trudy, wybory i ich konsekwencje, dają nadzieję i pokrzepiają…Ale życie też nie jest usłane różami.

(…) kłopoty są zawsze, bez względu na to czy ich szukasz, czy unikasz. Większe, mniejsze, ale są.

Końcówka powieści – ehhh ….zaskoczyła mnie, złamała mi serce, by po chwili zaświecić bladym promieniem nadziei.
Nie obyło się bez płaczu...w życiu przecież czasem też nie ma takich zakończeń jakie nam się marzą.



Serdecznie polecam.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Mazowieckiemu.

piątek, 16 sierpnia 2019

"Marzycielka" Katarzyna Michalak



MARZYCIELKA

Autor: Katarzyna Michalak
Cykl: Trylogia Autorska (tom 3)
Wydawnictwo: Mazowieckie WM

Marzycielka” Katarzyny Michalak to jedna z tych książek, na które czekałam w tym roku, jak na szpilkach. Jej poprzedniczki „Pisarka” oraz „Zagubiona” na tyle skutecznie mnie porwały, że nie mogło być inaczej. Książka miała swoją premierę dwa dni temu, dlatego śmiało można ją nazwać literacką świeżynką na rynku wydawniczym.

Samotność… Jeżeli Ewie Kotowskiej wydawało się, że poznała jej smak, była w błędzie. Teraz dopiero, gdy straci ukochanego mężczyznę i najbliższych przyjaciół, doświadczy prawdziwej samotności. Jednak los, dotąd tak okrutny, ma dla Ewy parę niespodzianek.

Marzycielka” Katarzyny Michalak to zwieńczenie całej trylogii autorskiej, choć jak wielokrotnie podkreśla sama pisarka, nie jest to jej autobiografia.
Jako stała czytelniczka i fanka pióra pani Kasi mogę jedynie spekulować nad tym, ile jest w tej powieści zaczerpnięte z życia samej autorki, a ile fikcji i fantazji.
Niemniej jednak potrafiłabym wymienić kilkanaście prawdziwych, które naprawdę się wydarzyły. Nie będę jednak o własnych domysłach pisać, gdyż nie jest moim celem udowadnianie faktów.

W każdym razie, ta powieść, zresztą podobnie jak jej młodsze siostry, porwała mnie niesamowicie. Nie mogłam się od niej oderwać.
Katarzyna Michalak swoim piórem sprawia, że mój świat nabiera tysiąca barw, czas szybciej płynie, by znów zatrzymać się w kolejnym oczekiwaniu na ciąg dalszy.

Marzycielka” jest wzruszającą powieścią, pełną strachu, samotności, łez i bezradności. Co tu dużo mówić, Katarzyna Michalak, nie boi się pisać o ludziach, których los doświadczył, nie boi się pisać o ich wadach, słabościach, a nawet o ich braku chęci do życia.
W tej części podjęła temat depresji, załamania nerwowego, samobójstwa. To trudne tematy, nie każdy potrafiłby o tym napisać w tak szczery sposób. W naszym społeczeństwie utarło się, że tylko tchórze targają się na własne życie, a skoro tak to nie są warci niczego.
Czy aby na pewno? Czy człowiek w chwili bezradności nie może chcieć skończyć z tym, co go przerasta? Czy brak nadziei na normalne życie nie jest już w pewnym sensie śmiercią?

Za to lubię pióro Kasi Michalak – nie boi się pisać po swojemu!
A przecież wiem to ja i wielu z Was, że wciąż na jej twórczość wylewa się dziwna fala hejtu w sieci.
Dlaczego? Czy to nie dziwne?
Utarła się taka dziwna opinia, że ktoś, kto czyta książki Michalak jest czytelnikiem gorszej kategorii, kimś kompletnie bez gustu i pojęcia o literaturze.
Spotkałam się również z opiniami o samej autorce, że jest grafomanką. Ataki były tak dotkliwe, że zmusiły autorkę do ucieczki od własnych czytelników, do emigracji na niemal drugi koniec świata. Na szczęście nie powstrzymały jej od dalszego pisania, za co jestem bardzo wdzięczna. Dziękuję pani Kasiu!

A kto jest upoważniony do wyrażania takich opinii?
Czy Ci co piszą takie „głębokie” opinie są zawodowymi krytykami literackimi?
Szczerze powątpiewam.
Niezmiennie dziwi mnie jednak fakt, że nie spotkałam w sieci aż tylu krytycznych uwag pod adresem wszystkich innych naszych rodzimych autorek. I to mnie mocno zastanawia, jakim cudem….

Ale nic…

Wracając do meritum, „Marzycielka” to również powieść o wielkiej sile, chociaż nie nazwanej wprost, ale jednak. Jej składową stanowią przyjaźń, wiara, marzenia, a także wspomnienia, talent i wielka miłość, jaką tylko człowiek może nosić w sercu.

Wzbudziła we mnie całą gamę uczuć, wzruszyła mnie niepomiernie, pobudziła moje najczulsze struny wrażliwości, do tego stopnia, że czułam każdy ból jaki odczuwała Ewa – Weronika. To chyba jest już ten najgłębszy stopień utożsamienia się z bohaterem, by czuć fizyczny ból we własnym ciele, kiedy cierpi ktoś na kartach powieści.

Marzycielka” Katarzyny Michalak jest ukoronowaniem całej trylogii, a głównym jej przesłaniem, w moim odczuciu, jest wiara w siebie i własne marzenia, nawet jeśli wydaje się nam, że one nigdy się nie spełnią. Autorka mówi między wierszami - „Rób zawsze to co kochasz, a będziesz szczęśliwa.”

BĄDŹ WIERNA I IDŹ.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie i ciepło dziękuję Autorce oraz Wydawnictwu Mazowieckiemu.


"Daleko od morza" Agnieszka Gładzik



DALEKO
OD MORZA

Autor: Agnieszka Gładzik
Wydawnictwo: FILIA

Daleko od morza” Agnieszki Gładzik, to pierwsze moje spotkanie z piórem tej autorki. W zasadzie sięgając po nią wiedziałam tyko tyle, że fabuła ociera się o tematykę związaną z II Wojną Światową. Od jakiegoś czasu panuje w literaturze trend umieszczania akcji książki właśnie w tamtym okresie. Trudno mi było zatem przewidzieć czego tak naprawdę mogę się spodziewać, a jednocześnie panujące obecnie trendy wysoko podniosły poprzeczkę moich oczekiwań względem tejże tematyki.

Europa tonie w powojennym chaosie. Trzydziestoletnia lekarka Marianna Palińska po długiej rekonwalescencji spowodowanej pobytem w obozie Ravensbrück wraca do Polski, aby odnaleźć swojego brata.
Kobieta pomaga Niemcom, którzy pozostali w kraju, spisując ich historie, co pomaga jej odzyskać wiarę w siebie i pogodzić się z przeszłością.
Jednocześnie podejmowane przez nią decyzję zaważą nie tylko na losie lekarki, ale także jej najbliższych.

Powojenna zawierucha, trudne relacje międzyludzkie, a w tym wszystkim walka o człowieczeństwo, przyjaźń, a wreszcie miłość.

Daleko od morza” to na pierwszy rzut oka niepozorna okładka, z równie niewiele mówiącym tytułem. Tymczasem okazało się, że pod tą skromną otoczką kryje się nie łatwa, a nawet bardzo trudna emocjonalnie powieść, która moim zdaniem zasługuje na najwyższe noty i ogromną uwagę.
Okazało się też, że powieść dotyka bardziej życia powojennego, tego jak trudno wrócić do życia w rzeczywistości zrujnowanej przeżyciami i doświadczeniami nabytymi podczas wojennej pożogi.
Są w niej, owszem, wspomnienia i powroty do dni wojennych, ale raczej na zasadzie pokazania tego, jakie piekło przeżyli bohaterowie, po to, by pokazać jak to wpłynęło na ich psychikę i obecne zachowania, a przy tym samoistnie wyłania się obraz ludzi, którzy doświadczyli niewyobrażalnego okrucieństwa a mimo to starają się zachować człowieczeństwo i empatię. Chcą nadal żyć, czuć i być.

Ta powieść była dla mnie niezmiernie trudną powieścią, jednakże taką od której nie mogłam się oderwać. Wciąż nie mogę się pozbierać po niej...zadziwia mnie fakt, że człowiek posiada przeogromną wolę życia, mimo wszystko.
Zestawiając doświadczenia bohaterów oraz ich pragnienie życia i zachowania godności oraz szeroko rozumianego człowieczeństwa z tym, co dzieje się obecnie na świecie – słabo wypadamy jako Ci, dla których tak wiele osób oddało życie, dla których tak wielu cierpiało nieopisany ból, upokorzenie i zwierzęce upodlenie.


Daleko od morza” Agnieszki Gładzik to głęboka i bardzo dojrzała powieść, która pokazuje wojenną i powojenną traumę ludzi niezależnie od ich narodowości. Autorka bowiem, stara się uświadomić czytelnikowi, że człowiek jest tylko człowiekiem, że nie każdy Niemiec był zły, nie każdy zgadzał się z fanatyczną wizją Hitlera, że oni również cierpieli, byli zmuszani do robienia tego, czego nie chcieli. Podobnie jak nie każdy Polak chciał pomagać Żydom i „tępił” tę narodowość na równi z "narodem hitlerowskim".

Autorka zaskoczyła mnie swoją dorosłością jaką wykazała się tworząc „entą” powieść na rynku literackim dotykającą tematu II Wojny Światowej, zrobiła to z wielkim wyczuciem, z szacunkiem do ludzi i tego, czego doświadczyli. Nie krytykuje, nie wyraża swoich subiektywnych opinii, nie szufladkuje. Skupiła się przede wszystkim na człowieku, to on wiedzie prym najwyższej wartości w jej książce.


Daleko od morza” to powieść godna uwagi, trudna ale przeogromnie szczera. Prawdziwa.
I co najważniejsze – nie powiela schematów.
Gorąco Wam polecam zapoznanie się z tą lekturą.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu FILIA.


"Narzeczona z second - handu" Agata Bizuk



Narzeczona
z second – handu

Autor: Agata Bizuk
Wydawnictwo: Dragon

Narzeczona z second – handu” Agaty Bizuk, to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki.
Muszę przyznać, że okładka jak i tytuł przykuły moją uwagę od razu, sam opis okładkowy od wydawnictwa również. Dlatego zdecydowałam się sięgnąć po te pozycję i zapoznać się z piórem autorki. Czy mogę zaliczyć to spotkanie do udanych?

Michalina ma trzydzieści pięć lat, męża hipochondryka i mało prestiżową posadę w lokalnym brukowcu. Gdy odkrywa, że marudny małżonek regularnie ją zdradza, jej świat wywraca się do góry nogami. Zostaje samotną matką, w pracy czeka ją rewolucja, na horyzoncie pojawia się przystojny, młodszy mężczyzna... A to dopiero początek kłopotów.

Czy Michalina odzyska kontrolę nad swoim życiem?

Czy kobieta po przejściach ma jeszcze szansę na wielką miłość?

Zabawna i romantyczna opowieść o życiu, które zmienia się w ułamku sekundy, sile kobiecości, na której odkrycie nigdy nie jest za późno, i drugiej szansie, którą warto dać przede wszystkim sobie.

Narzeczona z second – handu” Agaty Bizuk zaczęła się bardzo ciekawie i nie powiem dość dobrze bawiłam się przy lekturze tej powieści.
Niestety szkoda tylko, że ta zabawa trwała tak mniej więcej do połowy książki.

Nie wiem, naprawdę nie wiem jak i co się stało, że z fajnej, lekkiej, pełnej humoru i komicznych sytuacji ta powieść zeszła na inne tory. 
Tory, które z założenia miały być również śmieszne, ale z przykrością stwierdziłam, że stały się one nieprawdopodobnie męczące.

Jak do tego doszło? 
Rozkładam ręce z ubolewaniem.


Powieść sama w sobie ma dobry rys fabularny, pomysł jak i bohaterowie na początku również nie do skrytykowania. Język i lekki styl, dobry humor i dialogi początkowo również na odpowiednim poziomie. Dziwię się zatem niepomiernie, jakim cudem autorka tak mogła zepsuć drugą połowę tej książki? Bo naprawdę szkoda było zmarnować dobrą fabułę i pomysł. Naprawdę jest mi niesłychanie przykro, że potencjał tej historii został tak zaprzepaszczony.


Czy polecę? No coż...szczerze, gdyby można było podzielić tę książkę na dwie części to pierwszą połowę polecam, na drugą szkoda czasu, bo ja już bym się nie chciała tak umęczyć.
Ale wiem, że jeśli kupujecie książkę, to płacicie za całość.
Więc może dla wypośrodkowania – polecam Wam tę książkę wypożyczyć z biblioteki.
A nóż może ktoś z wam będzie miał inne zdanie niż ja.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dragon.


"Tam, gdzie serce Twoje" Krystyna Mirek


 

Tam, gdzie serce Twoje 

Autor: Krystyna Mirek
Wydawnictwo: FILIA

Tam, gdzie serce Twoje” urzekło mnie na początek swoją letnią, sielankową okładką. Czy pod nią skrywa się równie lekka opowieść?

Podobno los zawsze daje drugą szansę. Jednak Ci, którzy ją przegapią, muszą przygotować się na wiele komplikacji…

Laura poświęciła wszystko dla swojego małżeństwa. Stała się mistrzynią kompromisu, w końcu z roku na rok miała mniej do powiedzenia. Aż pewnego dnia o czwartej nad ranem coś w niej pękło. Rzuciła wszystko i udała się w podróż na drugi koniec Polski, nad morze, by odzyskać swoje serce.

Albert dawno temu znalazł prawdziwy skarb. Wyłowił z morza wyjątkowe złoże bursztynu. Z nikim się nie podzielił, ukrył je głęboko. Podobnie zamknął swoje serce. U schyłku życia postanowił naprawić wyrządzone krzywdy. Szybko jednak przekonał się, że to nie takie proste.

W małym nadmorskim pensjonacie Laura spotyka ludzi, którzy serdecznie ją przyjmują, chociaż podobnie jak ona, znajdują się na życiowych rozstajach.

Każde z nich szuka miłości, największego skarbu, który zwykle ukrywa się tam, gdzie wzrok nie sięga. Czy uda im się ją odnaleźć?

Tam, gdzie serce Twoje” Krysi Mirek oczarowała mnie i poruszyła do szpiku kości. Nie będę zatem wyśpiewywać tu peanów nad niesamowitością jej treści, bo w sumie co, bym powiedziała to i tak niejako będzie mało.
Myślę zatem, że najlepszą rekomendacją tej powieści będzie jak przyznam się bez ogródek, że dawno tak się nie spłakałam podczas lektury książki.

Ale żeby nie było, bo gotowi jesteście pomyśleć nie wiadomo co, o tej powieści, to zdradzę Wam, że śmiechu podczas czytania również mi nie zabrakło.


Krystyna Mirek ujęła mnie tą historią ogromnie. Pełna delikatności, ciepła płynącego od bohaterów, empatyczna i niesamowicie porywająca.
Nie zabrakło w niej też dreszczyku tajemnicy...a jakże.
Bo przecież jest skarb. Najprawdziwszy na świecie skarb.
Czy przeniesie on komuś szczęście i radość?

Muszę przyznać, że tą powieścią Krystyna Mirek znów pokazała swój niepowtarzalny styl, ten który tak bardzo lubię i cenię, ten którego ostatnimi czasy mi brakowało (o czym pisałam przy okazji innej recenzji).

Tam, gdzie serce Twoje” to bardzo poruszająca i pełna ciepła historia o życiowych zakrętach, o miłości, której czasem nie doceniamy, o tym co czujemy gdy tracimy coś cennego, o tym czy da się wszystko wybaczyć i cy można wszystko naprawić. To również opowieść o wyborach, często trudnych, a też o ich konsekwencjach, których nie widać od razu.

Łatwiej ukryć smutek w sercu niż źle ułożone włosy. A jednak prawda zawsze wychodzi na jaw. Brak spokoju w sercu powoduje kłopoty. Niepoukładane wnętrze skutkuje chaosem w życiu.”


Autorka pobudza do refleksji, do zwolnienia życiowego tempa, byśmy jak Alfred nie przeoczyli tego co najważniejsze w życiu. Głębokie przesłanie jakie niesie ze sobą ta powieść ukryte jest w pozornie lekkim nadmorskim klimacie.

Jak mawiał wieszcz...”miej serce i patrzaj w serce”, a zatem i tego Wam życzę podczas lektury – byście zobaczyli w tej powieści wszystko to co, napisane jest między wierszami.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Filia.