niedziela, 18 sierpnia 2019

"Niebezpieczna Gra" Emilia Wituszyńska



NIEBEZPIECZNA
GRA

Autor: Emilia Wituszyńska
Wydawnictwo: Kobiece

Niebezpieczna Gra” Emilii Wituszyńskiej to moje pierwsze czytelnicze spotkanie z tą autorką.
Ta powieść jest jej debiutem na rynku literackim, a wiecie, że ja dzielnie sięgam po takowe, w poszukiwaniu kolejnych „gwiazd” dzierżących pióro w dłoni.
Jeśli zawierzyć chwytom marketingowym ta książka to połączenie ostrego "Pitbulla” i seksownych kryminałów Pauliny Świst!
Czy dla mnie to było udane spotkanie?

Weronika to jedna z najlepszych policjantek w wydziale kryminalnym stołecznej policji. Jej karierę przerywa dramatyczna akcja, w której traci partnera. Od tej chwili jej życie całkowicie się zmienia. Nieoczekiwanie kobieta dostaje zadanie, które wykonać może tylko ona.

W Wilanowie znaleziono zwłoki kandydata na urząd premiera, a jedynym świadkiem zdarzenia jest znany i zabójczo przystojny aktor Przemysław Rej. Niestety gwiazdor nic nie pamięta, a dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, mężczyzna potrzebuje całodobowej ochrony.

Aby nie wzbudzać podejrzeń, Weronika i Rej muszą udawać parę. Wkrótce okaże się, że mężczyzna nie mówi całej prawdy, a na jaw wychodzą kolejne sekrety. Oboje zostają wplątani w niebezpieczną grę, w której stawką będzie nie tylko życie.


Niebezpieczną Grę czyta się szybko i lekko, nie jest opasłym tomiszczem, a zatem nie trzeba się obawiać nadmiernego i sztucznego przeciągania akcji.
Śmiało mogę stwierdzić, że autorka wkroczyła na rynek wydawniczy z odwagą i kusi czytelników już samym opisem, z którego wywnioskować można, że jest to połączenie kryminału z nutą gorącego romansu. I jak dla mnie istotnie ta było.
Relacja pomiędzy głównymi bohaterami rozwijała się dość ciekawie, powoli i czasem zabawnie. Dużym, a nawet ogromnym plusem był fakt zaledwie dwóch wstawek erotycznych.

Niektórzy porównują styl autorki do płomiennych powieści Pauliny Świst, ja jednak nie czytałam nic tej autorki, zatem nie mogę się wypowiedzieć w tej kwestii ani stwierdzić czy faktycznie tak jest.
Jedno jednak wiem na pewno, rzadko sięgam po powieści o zabarwieniu erotycznym (zwłaszcza po ostatnim razie, kiedy to nadszarpnęłam swoją osobowość pewnym wątpliwej jakości bestsellerem).
W powieści Emilii erotyzm jest prowadzony ze smakiem i z pieprzykiem, ale w bardzo dobrym tonie.

Niebezpieczna Gra” nie jest bez wad, ale że jest debiutem, takowe wady mogę wybaczyć.
Autorka posługuje się prostym językiem, który jest bardzo poprawny.
Miejscami, szczególnie w pierwszej części, nawet dość zabawny. Dzięki temu lektura wciąga, nawet jeśli doskonałą nazwać ją nie można.
Trochę irytowała mnie jednak dziwna maniera Emilii Wituszyńskiej, polegająca na nagminnym tytułowaniu bohaterów per „mężczyzna” i „kobieta” - co sprawiało, że czułam się tak, jakbym czytała scenariusz techniczny planu realizacji filmu, sztuki teatralnej bądź serialu telewizyjnego. W tych fragmentach niestety brakowało naturalności w odbiorze.


Krótko mówiąc mimo pewnych niedociągnięć debiut Emilii Wituszyńskiej spełnił moje oczekiwania. Jest lekturą lekką, miejscami zabawną. Kryminał, sensacja z dozą romantyzmu i umiarkowaną erotyką. Naprawdę całkiem fajnie to wyszło młodej autorce.
Jeśli szukacie relaksu i nie potrzebujecie w tej chwili wyszukanej fabuły z głębokim morałem to polecam sięgnąć.
Ja osobiście dam szansę autorce i poczekam na jej kolejną powieść.

ps. Odbiegając całkowicie od treści – szalenie podobało mi się wydanie tej powieści wewnątrz. Każdy rozdział zaczyna się przyciemnioną stroną z wizerunkiem miasta nocą. Dodaje to czytaniu fajnego nieco mrocznego i tajemniczego klimatu.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję portalowi
 taniaksiążka.pl.


"Dom Lalek" Edyta Świętek



DOM LALEK

Autor: Edyta Świętek
Wydawnictwo: Replika


Dom Lalek” Edyty Świętek rzuca się od razu w oczy swoją okładką, ale i tytułem, pod którym w sumie nie wiadomo co się może kryć. Ogólnie wizualnie książka sprawia nieodparte wrażenie, że w środku znajdziemy lukrowany romans lub inną słodką opowieść o miłości.
Czy tak rzeczywiście jest?

Historia młodej kobiety, która dorastała w cieniu niepełnosprawnej intelektualnie siostry. Upokorzenia i krzywdy doznawane z tego powodu rzutują na jej charakter oraz dorosłe życie. Obciążona kompleksami Anita marzy o szczęśliwym życiu.
Czy będzie jej dane szczęście u boku ukochanego mężczyzny?

Dom Lalek” zdecydowanie mnie zaskoczył swoją treścią. Jak wspomniałam na początku, tytuł i „bezowa” okładka nasuwały pewne domysły, co do zawartości. Tymczasem sprawa wygląda tak, że w środku mamy powieść o całkowicie przeciwnych kierunkach. Zakwalifikowałabym ją do mieszanki sensacji, obyczajówki i thrillera psychologicznego.

W sumie muszę Wam powiedzieć, że mam naprawdę mieszane uczucia w związku z tą książką. Nie była zła, czytało się ją dobrze, chociaż miejscami już bardzo męczyły mnie wewnętrzne dialogi głównej bohaterki Anity, jej wspomnienia, żale i rozczarowania dotyczące dzieciństwa, rodziców oraz jej siostry Uli. Rozumiem, że był to zabieg nakierowany na to, by pokazać jak duży to miało wpływ na bardzo zaniżoną samoocenę bohaterki, niestety jak dla mnie trochę było tego nadto.


Bardzo podobały mi się chwile tajemniczych paczek z lalkami, tajemnicy obserwator, wtedy robiło się mrocznie i akcja bardzo nabierała rumieńców, a ja byłam bardzo ciekawa do czego, to wszystko doprowadzi.

Na uwagę zasługuje również przyjaciółka Anity – Mariola. O tak, zdecydowanie dziś ze świecą szukać tak lojalnej i pomocnej osoby, która nie zawiedzie w żadnej sytuacji.

Naprawdę, to chyba najtrudniejsza moja recenzja.
Nie wiem – jak mam określić tę powieść, bo w sumie nie była zła, ale nie mogę też z całkiem czystym sumieniem stwierdzić, że była dobra.
Generalnie koncepcja fabuły była obiecująca – a raczej byłaby, gdyby pociągnąć niektóre jej wątki nieco innym torem. Jeszcze bardziej mrocznym na przykład.

Akcja rozwijała się ewidentnie w tych kierunkach, a kurczę w pewnym momencie gdzieś to umknęło i zaczęło iść w tony bardziej smutne i depresyjne. Zwyczajnie zabrakło mi nagłego zwrotu akcji i adrenaliny.

Zakończenie powieści – nie takiego oczekiwałam i nie takiego się spodziewałam. Jednym słowem dziwne.


Dom Lalek” w takiej formie jak obecnie, można przeczytać jako niezobowiązującą i nie budzącą refleksji lekturę na jeden wieczór.

Zdecydowanie wolę Edytę Świętek w innym wydaniu!
I na te inne oblicza autorki czekam z niecierpliwością, bo zapowiedzi już są :) 

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Replika.


"Bezdomna" Katarzyna Michalak



BEZDOMNA

Autor: Katarzyna Michalak
Seria: Z życia wzięte
Wydawnictwo: Mazowieckie WM

Niedawno nakładem Wydawnictwa Mazowieckiego ukazało się wznowienie powieści „Bezdomna” Katarzyny Michalak. Jest to jedna z jej pierwszych powieści, która niegdyś drukowana była w serii z Czarnym Kotem, dziś ta seria nosi miano „Z życia wzięte”.
Tę powieść czytałam już bardzo dawno temu, zaraz jak tylko rozpoczynała się moja przygoda z powieściami Kasi, ale i w ogóle z czytaniem polskich autorów.
Tym bardziej z przyjemnością wróciłam do lektury tej książki.

To historia, która może toczyć się obok ciebie.
Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca.
W ten sposób można uratować komuś życie.

Kinga straciła już wszystko: dom, rodzinę, dziecko i poczucie godności. Wtedy w jej życiu pojawia się Aśka.
Kobieta, która kiedyś zrujnowała jej małżeństwo, teraz wyciąga do Kingi pomocną dłoń.
Czy to wyrzut sumienia, ludzki gest, a może jakiś ukryty plan?
Aśka nie zna jeszcze historii dawnej rywalki – historii tak bolesnej i wstrząsającej, że aż trudno to sobie wyobrazić.
Czy Aśka zdobędzie zaufanie Bezdomnej? Odkryje, dlaczego Kinga tak sobą gardzi, tak bardzo cierpi? Co zrobi, gdy pozna jej prawdę?
Czy w Aśce zwycięży wścibska dziennikarka, czy wrażliwa, czuła na krzywdę innych kobieta?

"Bezdomna" to książka pełna dramatyzmu, skrajnych emocji, tajemnic, skomplikowanych relacji rodzinnych i niespodziewanych przyjaźni.
To historia, która może toczyć się obok ciebie.
To opowieść, której musisz wysłuchać do końca.

Bezdomna” Katarzyny Michalak to pozornie książka prosta, autorka ma bowiem dar do pisania w sposób lekki i trafiający od razu do czytelnika.
To bardzo poruszająca historia kobiety, która nie otrzymała pomocy na czas – tak w skrócie mogłabym to opisać.


Jak często idąc na zakupy, na lody czy do kina mijasz na swej drodze ludzi bezdomnych?
Cy zastanawiasz się czasem jaką historię skrywają pod płaszcze brudu i nędzy?
Czy interesuje Cię co doprowadziło do sytuacji, w której się znajdują?

Nie, oczywiście, że nie. Nikt z nas nie ma czasu, to po pierwsze. Po drugie najczęstszym towarzyszem bezdomności jest alkoholizm lub narkomania. Kto by się zatem zatrzymywał przy kimś takim na chwilę. My przecież nie mamy na to czasu, nam wszak też nikt nie pomaga, wszystko co mamy zdobyliśmy pracą itd. itp.
Każda wymówka jest dobra.
Ja też, czasem stosuję te wymówki, bo taka już nasza jest ludzka natura.
Mimo to, serce mi pęka na widok tych ludzi, nad ich złamanymi życiorysami, nad ich smutkiem, który z pewnością noszą w duszach, nad ich bezradnością i po prawdzie nad moją własną bezsilnością. No bo ja mogę...sama lekko nie mam, mieszkam kątem u chorej matki z dzieckiem i psem. Muszę o nic zadbać w pierwszej kolejności. Ja zbawić świata nie mogę…
Ale mogę czasem zatrzymać się na chwilę -
Mogę podzielić się bułką, mlekiem, chlebem czy wędliną...- jeśli ktoś będzie chciał (bo nie często chcą, kiedy wybierają parę groszy na wino).
Mogę mieć oczy szeroko otwarte -
BO w tym tłumie może przecież chodzić taka Kinga, której da się jeszcze pomóc naprawdę!

Tak, zdecydowanie, Katarzyna Michalak poruszając problem bezdomności pragnie zwrócić naszą uwagę na fakt, że wśród tych osób może znajdować się ktoś kto potrzebuje niewielkiej pomocy – ktoś kto nie podpisuje się codziennie na cyrografie z alkoholem czy narkotykiem, ktoś kto czeka na pomocną dłoń, bo tylko tego pragnie, by ktoś zauważył, pomógł, wysłuchał, czasem może i rozgrzeszył.


Bezdomna” porusza również inny równie trudny temat – jest nim psychoza poporodowa.
Wczytując się w spowiedź Kingi – nie dowierzałam.
Jak nikt tego nie zauważył, że ona jest chora?
Jak w dzisiejszych czasach jest to możliwe, by nikt się nie zorientował?
Dopiero potem zrozumiałam, podobnie jak w przypadku zjawiska bezdomności, że my ludzie wolimy zwyczajnie nie widzieć pewnych rzeczy. Tak jest zdecydowanie wygodniej. A jeśli widzimy to wolimy zakładać maski i udawać, że nic się nie dzieje. Nas to przecież nie spotka. Nas nie dotyczy. Jak ktoś potrzebuje pomocy, często mówimy "radź sobie sam". To nie mój problem. Staramy się, po prostu, nie zauważać niektórych rzeczy.

Czemu tacy jesteśmy? Nie wiem.
Może warto z tym skończyć?
Nie mówię, że naraz mamy zbawiać wszystkich wokoło, ale może wystarczy zacząć widzieć, zauważać i reagować na czas.
To niewiele, ale może uratować czyjeś życie.
Ile jest takich kobiet jak Kinga ,źle zdiagnozowanych po porodzie? 
Otwórzmy oczy! Zwracajmy uwagę ,żeby w porę można było pomóc takiej matce!
Zignorowane zachowanie przez rodziców kobiety, męża oraz lekarzy doprowadziło do nieszczęścia.

Gdyby otoczenie Kingi w porę udzieliło jej pomocy w walce z chorobą jaką jest psychoza poporodowa – jej życie wyglądało by inaczej, nie doszło by do tragedii.

Warto wiedzieć, że psychoza poporodowa to nie jest chwilowa depresja poporodowa, ani też nie krótkotrwały „baby blues”, o których mówi się coraz częściej. Psychoza poporodowa to coś kompletnie innego – groźniejszego!
To coś co nadal jest bardzo mało znane. Do tej pory wśród psychiatrów trwa spór nad genezą psychozy poporodowej. Specjaliści zastanawiają się, czy jest to rodzaj zaburzeń afektywnych z objawami psychotycznymi, odmiana schizofrenii, czy typ zaburzeń psycho-organicznych. W przeważającej części przypadków psychoza poporodowa przypomina obrazem klinicznym depresję albo manię, w przebiegu których pojawiają się urojenia i omamy.

Do objawów psychozy poporodowej zalicza się:

  • Najczęściej rozpoczyna się od kłopotów ze snem i bezsenności.
  • Potem dochodzi uczucie silnego niepokoju i zagubienia.
  • Kobieta przejawia nieuzasadnioną podejrzliwość wobec innych osób.
  • Daje się zaobserwować dziwne zamiany w zachowaniu i w sferze emocjonalnej.
  • Kobieta może nie akceptować noworodka, odrzucać dziecko, odmawiać opieki nad nim albo w ogóle zaprzeczać, że jest jego matką.
  • Pojawiają się też ataki paniki, koszmary nocne, pobudzenie psychoruchowe.
  • Notuje się też różne objawy psychotyczne, jak omamy, urojenia o różnej treści, myśli natrętne, pseudohalucynacje.

Bezdomna” Katarzyny Michalak to powieść, która aż krzyczy w stronę czytelnika.
Jej przesłane jest nad wyraz wymowne: "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. Może się bowiem okazać, że znalazł się na dnie przez nieszczęście, chorobę lub ludzką podłość."

Historia zawarta w książce mocno mnie poruszyła, a zakończenie ścisnęło za gardło!

Warto sięgnąć po tę lekturę, a potem zastanowić się nad tym wszystkim!

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorce
oraz Wydawnictwu Mazowieckiemu WM.

sobota, 17 sierpnia 2019

"Życie Cię kocha, Lili" Anna H. Niemczynow



Życie Cię
Kocha,
Lili

Autor: Anna H. Niemczynow
Wydawnictwo: FILIA

Życie Cię kocha, Lili” to najnowsza powieść Ani H. Niemczynow. Zwana najbardziej pozytywną powieścią tego roku. Czy faktycznie?

Lilianna Berg, każdego poranka otwiera oczy i przyjmuje z radością to, co przyniesie kolejny dzień. Bo każdy dzień jest wyjątkowy, już nigdy się nie powtórzy. Dziewczyna kolekcjonuje unikatowe, barwne sukienki, które odzwierciedlają jej osobowość, odwagę i gotowość na podejmowanie nowych wyzwań. Każdego dnia staje przed lustrem, patrzy z radością na swoje oblicze i mówi: Życie Cię kocha, Lili. Trzy proste słowa, które są początkiem wszystkiego. Mimo utraty rodziców i przeszkód, które napotyka na swojej drodze, dziewczyna unosi wysoko głowę i dziarsko stawia im czoła.
Spotkanie z radosną i kolorową Lili jest jak piękny letni poranek. Wnosi świeżość, energię, łamie utarte schematy i… daje kopniaka do tego, by w końcu się obudzić i zacząć naprawdę żyć. Bo bez względu na to ile masz lat, kim jesteś i co robisz, życie cię kocha, i tylko od ciebie zależy co zrobisz z tą miłością.

Życie Cię kocha, Lili” to niesamowita powieść. Jest nieco inna niż napisane do tej pory przez autorkę, lżejsza, ale jakże szybko zapadająca w głąb serca. A to wszystko za sprawą specyficznego podejścia do życia, afirmacji, medytacji i szacunku do samego siebie, jak również do innych ludzi.

Jeśli nie znacie autorki, to powiem Wam, że Ania roztacza wokół siebie nietuzinkową aurę, która udziela się wszystkim tym, którzy znają ją osobiście, ale także tym, którzy tak jak ja, obserwują jej stronę oraz śledzą jej poczynania na rynku literackim. 
Ania H. Niemczynow ma w sobie światło, które obejmuje ludzkość. Tak mogę to ująć, bo inaczej nie potrafię.
I właśnie to wewnętrzne ŚWIATŁO zawarła na każdej ze stron tejże powieści.


Osobiście mogę powiedzieć, że czytam jej powieści niemal od samego początku jej przygody z pisarstwem i za każdym razem trafia ona w sam środek mojego serca.
Tak wiele się od niej nauczyłam i wciąż się uczę.
A to chyba jest to, co najpiękniejsze może zyskać czytelnik sięgając po kolejną powieść.

Życie Cię kocha, Lili” to prosta historia dziewczyny, ale opowiedziana z takim pietyzmem i takim szacunkiem do życia, jak jeszcze nigdy.
Nie ma ww niej schematów, chociaż fabuła jest prosta.
Nie ma w niej kalkomanii, chociaż zdarzenia mogą wydać się niektórym banalne.
Ta z pozoru zwykła i mało skomplikowana opowieść może się wydawać mało ciekawa, ale to co sprawia, że jest wyjątkowa to magia serca, którą autorka włożyła w jej napisanie. Zasady życia, miłość, szacunek do siebie i patrzenie na świat z wiarą, sprawiają, że ta powieść od samego początku jest niczym innym, jak kierunkowskazem do dobrego życia. Wiem, że autorka sama stosuje się do tych „przykazań”, którymi naszpikowana jest ta historia i to właśnie dzięki temu osiąga ona tak wysoki poziom realizmu i autentyczności.

Nie można bowiem pisać poradnika samemu nie stosując się do tego, o czym się pisze lub mówi.
Tak. Nazwałam tę powieść „poradnikiem” choć według utartych kanonów wcale nim nie jest. Ale jeśli zawierzycie słowom autorki i zastosujecie się do życiowych „przykazań”, którymi dzieli się ona z czytelnikami, sami zobaczycie, że ta powieść to nic innego jak drogowskaz we mgle.
Nie spodziewajcie się jednak po lekturze gotowych recept na szczęście. Bo takowych nie ma nigdzie, ani w tej, ani w żadnej innej książce.
Tylko Ty i Ty drogi odbiorco jesteś receptą dla samego siebie!
I tylko Ty, jesteś w stanie sprawić, że Twoje życie się zmieni!
Czy jest w Tobie siła, by w to uwierzyć?
Czy jesteś w stanie pracować nad sobą, by reszta świata pochyliła się ku Tobie?
Sprawdź!


Życie Cię kocha, Lili” to pełna optymizmu, szczerego, nie wydumanego, nie opartego na wyświechtanych frazesach.
To sprawia, że staje się „biblią” dla chcących zmienić siebie i swoje życie!

Aniu – Ty wiesz, że ja Twoje afirmacje wydrukowałam i oprawiłam w ramy. Wiszą nad moim łóżkiem.
Chcę pracować nad sobą i swoim życiem.
Te same afirmacje podarowałam swojej sąsiadce w słoiczku, jako miód dla duszy.
Dziękuję Ci za to <3
Dziękuję również ,że los splótł moje czytelnicze ścieżki z Tobą.


Polecam Wam „Życie Cię kocha, Lili”, bo jest to niezaprzeczalnie jedyna tak mądra w miłość, książka na całym świecie.

Za egzemplarz do recenzji z całego serca dziękuję Wydawnictwu FILIA.


"Raz, dwa, trzy...Giniesz Ty!" Alek Rogoziński



RAZ, DWA, TRZY…
GINIESZ TY!

Autor: Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!” to kolejna pozycja na rynku literackim autorstwa Alka Rogozińskiego. Jeśli ktoś z Was czytał jego poprzednie powieści to już wie czego może się spodziewać. A jeśli jeszcze nie mieliście okazji zaznajomić się z jego piórem...to, no cóż – jest on niekwestionowanym Księciem Komedii Kryminalnej i warto by było przekonać się, co ma sobie ten autor.

Bartek jest aktorem, który właśnie wywalczył sobie pierwszą większą
rolę w superprodukcji. Agnieszka ma szansę dostać pracę w popularnym
piśmie o show-biznesie, w którym pracuje już jej przyjaciółka Oliwka.
Obie dostają zadanie napisania reportażu z planu filmowego. Zamiast
ekscytujących plotek znajdują tam jednak... nieboszczyka. I nie ma
wątpliwości, że rozstał się on z życiem wbrew własnej woli.
Szybko okazuje się, że morderstwo na planie filmowym związane jest z
wypadkiem, który wydarzył się w tym samym miejscu siedemnaście lat
wcześniej. Mało tego! Morderca nie zamierza poprzestać tylko na jednej
zbrodni... Czy policja i trójka przyjaciół odkryją jego tożsamość,
zanim dojdzie do kolejnej tragedii?

Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!” ukazała się za pośrednictwem Skarpy Warszawskiej z ramach #teampocisk.

I cóż ja mam Wam o tej powieści Alka powiedzieć?

W jednym zdaniu – jest to jego NAJLEPSZA powieść jaką do tej pory napisał!

Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!” zachwyca stylem, humorem i niepowtarzalnym klimatem jaki potrafi stworzyć jedynie Alek. W końcu nie od pardy zwany jest Księciem Komedii Kryminalnej.


Cóż to była za lektura! 
Wyśmienita, zabawna, przekomiczna! 
Dawno, ale to naprawdę dawno nie śmiałam się tak w głos, jak podczas tej lektury.
Z pewnością niewiele osób wie (ale jestem wciąż na etapie zmagań z WORDEM celem uzyskania prawa jazdy) – i książka Alka towarzyszyła mi przy ostatnim moim podejściu do egzaminu, którego nota bene nie zdałam. Zaryczana wysiadłam z toyoty, zła na świat i egzaminatora...
I gdyby nie Alek i jego przezabawna powieść do domu dojechałabym z nosem na kwintę.

Alku – stokrotne dzięki zatem za ten Twój wyśmienity styl, poczucie humoru i za wszystkie pomysły jakie zawarłeś w tej książce.

Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!” jest napisana lekko i z polotem, co Alkowi przychodzi chyba z wielką łatwością, znając jego wpisy na fanpage’u. Niezwykłe w jego pisaniu jest to, że jako nieliczny z autorów posiada przeogromny dystans do samego siebie.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że śmiać się samego siebie to wielka sztuka, którą niewielu ludzi potrafi. A Alek zdecydowanie potrafi – To lubię w nim najbardziej, bo jest to dla mnie niekwestionowanym wyznacznikiem szczerości wobec innych ludzi.
Tę ironię i sarkazm, którymi „chłosta” sam siebie wykorzystuje idealnie również podczas pisania powieści.

Książka jest zatem napisana niezwykle barwnym stylem, upstrzona świetnym humorem i właśnie ironią oraz sowitym sarkazmem. Ja to lubię w jego powieściach.
A ta zdecydowanie pobiła wszystkie jego poprzednie.
Czytałam ją...ba! Pochłaniałam z wielkim zainteresowaniem i niesamowitą radością.

Raz, dwa, trzy...giniesz Ty!” to idealny przykład na to, jak ważna jest proporcja, tu ważna była treść, jej jakość, a nie przerost formy nad treścią.
Dlatego jest to dla mnie taka gratka! - opłacona bolącymi policzkami od powstrzymywania gromkiego śmiechu w autobusie i na przystanku.

Alek Rogoziński jest dla mnie mistrzem w gmatwania fabuły. Tak potrafi zakręcić, tak zawrócić, tak zamieszać, że człowiek w pewnym momencie przestaje być pewien swoich domysłów. No i ja jak zwykle (a zwłaszcza tym przypadku) ni jak nie odgadłam kto jest winny.



To co mnie ujmuje w powieściach tego autora, to fakt, że znów jako nieliczny ze swej branży „rusza” nietykalne środowisko celebrytów. Bez ogródek, a nawet bardzo śmiało, uwypukla niejednokrotnie złe cechy, które posiadają ludzie obracających się w środowisku, tak zwanych, gwiazd i ludzi sławy. Wszystko to jednak robi ze smakiem i z pewną dozą subtelności.

Alku – czekam niecierpliwie na kolejną Twoją powieść. :)

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi
oraz Wydawnictwu Skarpa Warszawska.
#teampocisk