niedziela, 15 kwietnia 2018

Wielka Wymiana Książkowa Przeczytaj i PODAJ DALEJ vol. V. kwiecień 2018


 
Wielka Wymiana Książkowa Przeczytaj i PODAJ DALEJ 
edycja V  
15-22 kwiecień 2018.

 

Już po raz V jest organizowana akcja - Wielka Wymiana Książkowa Przeczytaj i Podaj Dalej, której celem jest wymiana książek między jej uczestnikami.
Akcja trwa w dniach: 15-22 kwiecień 2018.

Ja uczestniczę w akcji już drugi raz - poprzednią edycję znajdziecie w linku poniżej: 
IV edycja Wielkiej Wymiany Książkowej

OGÓLNE ZASADY WIELKIEJ WYMIANY KSIĄŻKOWEJ
•         Udział w akcji może wziąć każdy - nie tylko bloger.
•         Książkami się wymieniamy, nie sprzedajemy !
•         Wymiana odbywa się bezkosztowo - uczestnicy ponoszą jedynie koszty przesyłki.
Jeśli dojdzie do wymiany – szczegóły ustalane są prywatnie np. mailowo. :) 


Jeśli coś Cię zainteresuje napisz o tym w komentarzu, najlepiej z pozycjami które Ty masz na wymianę.

Jeśli dojdzie do wymiany – szczegóły ustalane są prywatnie np. mailowo. :)



Akcja prowadzona jest na blogach:
savethemagicmoments.pl
- socjopatka.pl 
- wydarzenie na FB   


Jak wziąć udział w akcji?
•    15  kwietnia na swoim blogu wstawiasz wpis, podając informację o tym, jakie książki masz dostępne na wymianę (koniecznie ze zdjęciami) z zaznaczeniem tego, w jakim są stanie (bardzo dobry, dobry, średni). 
•     Link do swojej publikacji umieszczamy w linkowym party dostępnym na blogu http://savethemagicmoments.pl/ oraz http://socjopatka.pl/ we wpisach poświęconych akcji Wielkiej Wymiany Książkowej, które pojawią się 15 kwietnia. 

W akcji mogą wziąć udział nie tylko blogerzy. Zatem jeśli ktoś czyta ten wpis, ale nie prowadzi bloga, też może się ze mną wymienić.
Wystarczy napisać na maila jaka książka Cię interesuje i jakie książki proponujesz na wymianę: aftanasjoanna@wp.pl  albo dodać komentarz pod tym wpisem. 


MOJE KSIĄŻKI NA WYMIANĘ:
1.  "Zaginiony świat, Jurassic park" Michael Crichton stan bdb Wymiana z Paulą z bloga teoriakobiety.pl
2. "Zimowe dzieci" Jenifer McMahon stan idealny Wymiana z Kasią z bloga Panna Jagiellonka
3. "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger stan dobry (książka odkupiona z biblioteki, posiada oznaczenia i pieczątki). 
4. "Weranda pełna słońca" Juliette Fay stan dobry (książka odkupiona z biblioteki, posiada oznaczenia i pieczątki). 
5. "Czasami kłamię" Alice Feeney stan idealny Recenzja Wymiana z Kasią z bloga Panna Jagiellonka
6.  Trylogia Małgorzaty Kalicińskiej stan bdb (tej serii nie rozdzielam!)
  • "Dom nad rozlewiskiem"
  • "Miłość nad rozlewiskiem" 
  • "Powroty nad rozlewiskiem" 
7. "Mój pomysł na życie" Elżbieta Kosobucka stan idealny Recenzja
8. "Hotel pod jemiołą" Richard Paul Evans stan idealny Recenzja  Wymiana z Iwoną z bloga Ja Książkoholik
9.  Saga GRA O TRON George R.R. Martin NOWE oprawa twarda (wolałabym oddać komuś całość w proporcji 1:1 czyli książka za książkę, ale jeśli nikt nie będzie chętny dokonam pojedynczych wymian :)
  • "Gra o tron" T. 1 Wymiana z Iza z bloga nietylkorozowo.pl
  • "Starcie królów" T. 2 
  • "Nawałnica mieczy - stal i śnieg" T. 3 cz. 1 
  • "Nawałnica mieczy - krew i złoto" T. 3 cz. 2 
  • "Uczta dla wron - cienie śmierci" T. 4 cz 1 
  • "Uczta dla wron - sieć spisków" T. 4 cz 2
10. "Pragnienie"  Jo Nesbø.  Seria Harry Hole stan idealny Recenzja Wymiana z Iwoną z bloga Ja Książkoholik
11. "Inferno" Dan Brown, stan dobry, rogi okładki nieco pozaginane. 
12. " Testament Baphometa" Greg Gindick stan dobry. Wymiana z czytadelko.blox.pl
13. "Przepis na szczęście" Katarzyna Michalak NOWA
14. "Wiedziałam, że tak będzie" Kasia Pisarska NOWA
15. "Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk stan idealny jak Nowa

16. "Wszystko wina kota" Agnieszka Lingas - Łoniewska  Wymiana z Kasią z bloga Bibliotecznie























Posiadam też sporo książek dla dzieci na wymianę, może komuś wpadną w oko. Niekoniecznie wymiana musi być na dziecięcą literaturę. :)
11. "Szatan z siódmej klasy" Kornel Makuszyński stan dobry, lektura szkolna
12. "Wierszyki domowe" Michał Rusinek stan idealny, twarda oprawa, lektura w I kl. Wymiana z neavecreations.wordpress.com
13. Seria książek o Bolku i Lolku, stan idealny, twarda oprawa (jeśli nastąpi wymiana całej serii z jedną osobą dodam figurki chłopców jako gratis -> taka wymiana na zasadzie 1:1 czyli książka za książkę) -> serię mogę podzielić na pojedyncze wymiany, bo nie trzeba ich czytać w kolejności!
  • "Nowe przygody Bolka i Lolka"
  • "Nowe przygody Bolka i Lolka - Łowcy tajemnic"
  • "Nowe przygody Bolka i Loka - Urodziny" 
  • "Bolek i Lolek - Genialni detektywi" + Poradnik detektywa w środku
  • "Bolek i Lolek - Szalony Pościg + Poradnik podróżnika w środku Wymiana z Magdalena Moruś. 
14. Seria "Czytam sobie" Stan idealny (całą serię wymienię na jedną książkę).
  • "Świąty Mikołaj" Agnieszka Tyszka, poziom 3
  • "Szarka" Ewa Nowak, poziom 3 
  • "Mecz o wszystko" Ewa Nowak, poziom 3 
  • "Pułapka na ktosia" Ewa Nowak, poziom 3
  • "Pokój NieGościnny" Grzegorz Kasdepke, poziom 3
  • "Mur - o historii powojennego Berlina" Rafał Witek, poziom 2 
  • "Tytus w cyrku" Joanna Olech, poziom 2. 
15. Księga Bajek, stan idealny, twarda oprawa. 
16. "Kasia i Bari" stan bdb, twarda oprawa, super ilustracje
17. "Liczyrzepa - Duch Karkonoszy" stan dobry, twarda oprawa
18. "Bajki" - Puszkin, stan dobry, twarda oprawa
19. Baśnie z gór, stan dobry, twarda oprawa 
20. "Najpiękniejsze baśnie" Perrault, stan dobry -, twarda oprawa (wewnątrz wpis zrobiony ołówkiem). 






Serdecznie zapraszam do negocjacji :) 
Mam nadzieję, że znajdziecie u mnie coś ciekawego dla siebie 
i uda nam się dokonać owocnych wymian. 
Asia 

PS. Książki których szczególnie poszukuję to:
 "Tajemnice starego domu"
I. Gołębiewska
 "Pamiętniki ze starego domu" I. Gołębiewska
 "Spalone Mosty" I. Frączyk
"Jedną nogą w niebie" I. Frączyk
 "Maszyna do pisania" Katarzyna Bonda

Jeśli masz którąś z nich to daj znać! 
Możemy negocjować, bo mam w domu jeszcze kilka pozycji niewystawionych, które mogę zaproponować.  

Do każdej wymiany dodaję zakładki od portalu w.bibliotece.pl 
Zapraszam :)  

EFEKTEM BARDZO UDANYCH WYMIAN 
- ZA KTÓRE SERDECZNIE WAM DZIĘKUJĘ
JEST SPORO NOWOŚCI, KTÓRE ZASILIŁY MOJĄ BIBLIOTECZKĘ 



czwartek, 12 kwietnia 2018

"Bluszcz prowincjonalny" Renaty Kosin



 BLUSZCZ 

PROWINCJONALNY

Autor: Renata Kosin
Wydawnictwo: FILIA

„Bluszcz prowincjonalny” Renaty Kosin wydany przez Wydawnictwo Filia jest wznowieniem powieści, która po raz pierwszy ukazała się w 2012 roku. Wcześniej nie miałam okazji jej czytać – zatem teraz wyczekiwałam jej niecierpliwie, zwabiona głównie opisem okładkowym, który mnie zaintrygował, ale i samym tytułem, gdyż wydał mi się bardzo ciekawy i nietypowy. 

Anna po stracie męża, wraca do rodzinnego miasteczka na urokliwym Podlasiu, by zacząć wszystko od nowa. Na oplecionej bluszczem werandzie starego domu ma nadzieję odzyskać spokój i równowagę. Przychodzi jej to z trudem, więc desperacko szuka oparcia w rodzicach i dawnych przyjaciołach. To dzięki nim ma nadzieję zbudować dla siebie i swoich dzieci nową stabilną rzeczywistość. Nie wierzy, że umiałaby to zrobić sama, bez niczyjej pomocy.
Zupełnie jak bluszcz, który nie może istnieć bez podpory.

Na szczęście, w porę uświadamia sobie, że dotąd tak właśnie wyglądało jej życie i postanawia je zmienić. Za sprawą mieszkańców Bujan, ich codziennych radości i również trosk, których wcześniej nie była świadoma, oraz dzięki pokrzywdzonym przez los zwierzętom ze schroniska, odnajduje prawdziwą siebie. Staje się silna, niezależna i dzięki temu szczęśliwa.

„Bluszcz prowincjonalny” w moim odbiorze to opowieść o podnoszeniu się z upadku. Los jak to ma w zwyczaju niektórym daje dużo dobrego, a innych rozkłada na macie życia i śmieje się im prosto w twarz. Właśnie w takim momencie poznajemy główną bohaterkę powieści – Annę. Autorka zabiera nas na Podlasie – gdzie mamy okazję krok po kroku śledzić proces podnoszenia się z klęczek, radzenia sobie ze stratą i porażką, ale również stawiania czoła nowym problemom, które jak wiadomo często chodzą stadami.

„Bluszcz prowincjonalny” to powieść, którą potraktowałam bardzo refleksyjnie, zresztą styl pisania autorki często doprowadza mnie do takiego stanu. Co więcej – powieści Renaty Kosin – zawsze trafią do mnie w najbardziej odpowiednim momencie mojego życia – nie wiem jak to się dzieje, ale tak jest, dzięki temu mam możliwość „wyssania” z jej twórczości tego, co w niej najlepsze. Tak też było tym razem. „Bluszcz prowincjonalny” oplótł mnie swoimi gałęziami i trzymał mocno – póki nie odnalazłam prostej recepty ukrytej w powieści. 
I bynajmniej nie mam u na myśli przepisu na chłodnik litewski czy podlaskie kartacze.

Powieść jest napisana lekkim językiem, bez zbędnych peanów nad przyrodą podlaską, chociaż nie zabrakło w niej ciekawostek dotyczących życia i tradycji z tamtego rejonu Polski, które były dla mnie niezwykłym dodatkiem i muszę przyznać, że dowiedziałam się sporo interesujących rzeczy, o których nie miałam pojęcia. Z chęcią wybrałambym się do takich powieściowych Bujan czy innej typowej podlaskiej miejscowości, choćby na kilka dni, by móc zakosztować tamtejszego klimatu, posiedzieć na ławeczce przed domem, pójść na targowisko i kupić wiejskie jaja w parzystym systemie sprzedawania. :)


„Bluszcz prowincjonalny” to historia dla każdego, kto chociaż raz był na samym dole, kto budząc się rano miał wrażenie, że nic już dobrego go nie spotka. To powieść, która w ciepły i klimatyczny sposób sięga do głębi serca i jak ten tytułowy bluszcz, będzie się pięła po zwojach mózgowych, tak długo, aż zapali się maleńka iskierka, która pomoże podnieść najpierw jedną rękę, potem drugą, by pomału zmobilizować do wzniesienia się ponadto, co nas doprowadziło do dna egzystencjonalnego.
Nie znam się na poradnikach – unikam ich i w gruncie rzeczy uważam, że niewiele wnoszą w życie. Ta powieść nie jest oczywiście takowym, gdzie to przepisy na „powrót” do życia i szczęście sypią się jak z rękawa. Absolutnie nie.
To powieść, która moim zdaniem, powinna znaleźć się w kanonie lektur terapeutycznych w dziedzinie biblioterapii. 
Dlaczego?
Ponieważ nie jest jedynie przyjemnym wypełniaczem czasu – ale skłaniając do bardzo głębokich refleksji, prowadzi czytelnika na drogę, w której zaczyna on szukać w życiu własnych priorytetów, nabiera siły, nie poprzez wydumane i górnolotne frazesy, o tym jakie życie jest piękne, a poprzez bezpośrednie rzucenie prawdy pomiędzy oczy. Dokładnie tak. 
W tej powieści taką prawdę - Anna usłyszała od swej siostry, a potem wszystko to, co robiła pokazało jej, że czas najwyższy to zmienić. Podnieść się i zacząć kroczyć przez życie samemu, ale nie samotnie.
Autorka tę prawdę kieruje przede wszystkim do odbiorców tej powieści. Pragnie bowiem, by człowiek sam wyznaczał sobie granice i żył jako samodzielna istota, znająca swoją wartość. Nie można bowiem całego życia „przewisieć” na innych.


W powieści znajdziecie fragmenty bloga, pisanego przez jedną z bohaterek (przez którą nie zdradzę, żeby nie psuć Wam niespodzianki), oto jego kawałek, jeden z moich ulubionych:

„Człowiek podobno bywa słaby. Tak mówią, choć ja w to nie wierzę. Bo nie „bywa”, ale po prostu jest. I właśnie przez tę słabość niekiedy traci wolę walki, i przede wszystkim siłę.
A najtrudniejsza do zniesienia jest właśnie bezsilność. Szczególnie wtedy, gdy człowiek zorientuje się, że powinien w końcu coś zrobić. Coś zmienić. Wtedy zderza się z własną rzeczywistością.”

Kiedy czytałam „Bluszcz prowincjonalny”, a ściślej mówiąc wraz z Anną śledziłam tajemniczego bloga – to czułam, się tak jakby ktoś pisał o mnie. Wywarło to na mnie ogromne wrażenie i poczułam, jakby autorka zajrzała w głąb mej duszy. 
Powiecie: niemożliwe - co też ona mówi!
A ja Wam mówię, że możliwe!  
Na świecie jest wiele osób, które w tym samym czasie czują dokładnie to, co ja. Każdy ma w swoim życiu dokładnie taki etap, w którym zderza się z rzeczywistością i ląduje twarzą na chodniku.

Polecam Wam lekturę tej powieści, zwłaszcza jeśli czujecie, że wszystko czego się teraz tykacie zwyczajnie Wam nie wychodzi, jeśli sądzicie, że życie ma swoje plany i kompletnie nie liczy się z Waszymi, jeżeli w sercu czujecie ogromne zmęczenie i przygniata Was codzienność.
Ja z pewnością będę wracać do fragmentów tej powieści, które sobie pozaznaczałam, bo w nich tkwi krzesiwo życia, dzięki któremu będę wzniecać iskrę mojej wewnętrznej siły.

OPIS RANDKI Z KSIĄŻKĄ: #randkazksiążką
 
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu FILIA. 


Wypożycz na  w.bibliotece.pl

sobota, 7 kwietnia 2018

"Tajemnice starego domu" Ilona Gołębiewska


TAJEMNICE 

STAREGO DOMU

Autor: Ilona Gołębiewska
Cykl: Stary dom (tom 2)
Wydawnictwo: MUZA

„Tajemnice starego domu” to druga część cyklu autorstwa Ilony Gołębiewskiej, po którą sięgnęłam zaraz po przeczytaniu pierwszego tomu, ponieważ intrygowały mnie dalsze losy niedokończonych spraw w życiu Alicji Pniewskiej oraz mieszkańców Pniewa.

Alicja wiedzie szczęśliwe życie w swoim starym domu w Pniewie. Nagle na jaw wychodzą tajemnice z przeszłości jej rodziny. Musi się z nimi zmierzyć. Jej spokój burzy odnaleziony przypadkiem dokument. Podejmuje prywatne śledztwo. Czy po latach odnajdzie kobietę, która może być jej siostrą?
Porywa się także na rzecz z pozoru całkowicie niemożliwą. Pragnie adoptować Michałka, którego pokochała już przy pierwszym spotkaniu. Czy w realiach polskiego prawa samotna kobieta, która zbliża się do czterdziestki, ma jakiekolwiek szanse w sądzie? Zdesperowana Alicja podejmuje bez wahania tę walkę. Wspiera ją przyjaciółka Dorota, wpadająca ciągle w nowe tarapaty, i ukochany Adam, który zupełnie się nie spodziewa, że życie kolejny raz z niego zakpi.
Pewnego dnia otrzymuje list z Berlina od nieznanego jej Jonasa Kleina. Okazuje się, że jest on wnukiem Elizabeth Bauer, z którą dziadek Alicji, Jan Pniewski, przebywał w obozie zagłady. Alicja i Jonas chcą razem rozwikłać zagadkę tajemniczych dokumentów, które Jan Pniewski tłumaczył w obozie dla Elizabeth, a po swoim cudownym ocaleniu ukrył gdzieś „pośród polskich drzew na polskiej ziemi.” Przy okazji Alicja dowiaduje się o sekrecie Henryka Sokolskiego. Czy okaże się, że był zdrajcą i przez niego omal nie zginęli Elizabeth i Jan?
Intrygująca, mocna i poruszająca powieść o tym, że czasami wystarczy jedna chwila, by na kawałki rozpadł się wizerunek idealnej rodziny, a jej mroczne tajemnice sprowadziły problemy na kolejne pokolenia. Autorka udowadnia, że często niemożliwe staje się możliwe, a jedna pozornie błaha decyzja może zaważyć na życiu wielu osób.


„Tajemnice starego domu” to pełna ciepła kontynuacja poprzedniej części. W powieści znajdziecie wyjaśnienie kilku niezamkniętych wątków – ale pojawią się nowe sprawy, nowi bohaterowie, a wszystko to łączy się w spójną całość i przyniesie Wam lekką i łatwą w odbiorze lekturę.

Znając zamiłowanie autorki do szczęśliwych zakończeń, nie zdziwiłam się ogromem optymizmu zawartym w tej powieści. Jest go tam naprawdę sporo :) na tyle, że podczas czytania w mojej głowie zrodziła się jedna myśl „wszystko będzie dobrze”. Chociaż nadal jestem nieco sceptyczna w takim podejściu do życia – autorka niewątpliwie ma dar w snuciu historii podszytej wiarą, dobrem i ciepłem. Muszę się przyznać, że niejednokrotnie dawałam się ponieść tej ideologi sprawiedliwości, która wiedzie prym od pierwszego tomu. Dzięki temu udało mi się nabrać kilka głębszych wdechów pełnych ufności wobec przyszłości.

„Tajemnice starego domu” to powieść, w której odkryłam, choć mogę się co do tego mylić, że autorka specjalnie utrzymuje ją w klimacie optymizmu. Odniosłam bowiem nieodparte wrażenie, że Ilona Gołębiewska, jest zwolenniczką afirmacji życia. Sposób pisania, wikłania życia bohaterów i rozplątywania ich problemów – pozwala mi sądzić, że autorka chciała przekazać czytelnikom, że poprzez akceptację siebie i innych, mamy możliwość stymulowania własnym rozwojem osobistym, że powtarzanie pozytywnych twierdzeń na temat własnej osoby może doprowadzić do rozwoju personalnego oraz do formy obrony przed przeciwnościami losu. Afirmacja wykorzystuje bowiem mechanizm autosugestii, który wzmacnia poczucie własnej wartości, a dzięki temu człowiek jest w stanie wiele pokonać i doprowadzić problematyczne sprawy do punktu, w którym kończą się one wynikiem pozytywnym.
Takie odniosłam wrażenie podczas lektury tej powieści i powiem, szczerze, że po wielu refleksjach na ten temat, muszę uznać, iż książka ta może stanowić bardzo dobry materiał wyjściowy do zmiany własnych sposobów postrzegania życia i tego co daje nam los.

Tym niemniej muszę uderzyć się w pierś – ponieważ nie dostrzegłam tego podczas lektury pierwszej części cyklu pt. "Powrót do starego domu" i wydała mi się ona wówczas zbyt cukierkowa. 
Dziś wiem, że ta lekkość fabuły, dobre zakończenia i sprawiedliwość dobra nad złem – nie wynika z płytkości fabuły ani jej przewidywalności, a jest po prostu dobrym kawałkiem psychologii ubranym w plastyczność słów i cały ogrom ciepła, który ma doprowadzić czytelnika do zmiany sposobu myślenia. Autorka wyraźnie pod dachem starego domu ukryła pozytywny stosunek do życia mimo rozczarowań i nakłania do afirmacji, której efektem jest to, że z czasem człowiek przestaje się obawiać o cokolwiek. Życie staje się lżejsze. Pojawia się więcej zaufania, zrozumienia, radości. Przychodzi spokój umysłu i w takim stanie możemy tworzyć znacznie więcej. Zwiększa się wiara w siebie, a wówczas wszystko staje możliwe.


„Tajemnice starego domu” są zatem dla mnie moim wielkim odkryciem czytelniczym, z którego jestem niezmiernie zadowolona. Zmiana spojrzenia na fabułę, dzięki moim odczuciom, sprawiła, że książka stała się dla mnie nie tylko miłą i lekką lekturą na popołudniowy relaks, ale zrodziła we mnie sporo refleksji.
Jeszcze nie wiem, czy mam w sobie tyle siły, by afirmować życie tak, jak główna bohaterka powieści – ale spróbuję podejść do tego zagadnienia małymi krokami.

Zachęcam Was do lektury tej powieści a także do przeczytania pierwszej części cyklu i mam nadzieję, że ta recenzja i poczynione przeze mnie odkrycia co do psychologicznego podłoża cyklu „Stary dom”, pozwoli Wam na inny odbiór obu powieści.
Ja tymczasem zaczynam poszukiwania trzeciej części, która już bryluje na wydawniczym rynku.

Za możliwość przeczytania dziękuję Bibliotece Publicznej w Małomicach. 


Wypożycz na w.bibliotece.pl

"Powrót do starego domu" Ilona Gołębiewska



POWRÓT

DO STAREGO DOMU

Autor: Ilona Gołębiewska
Cykl: Stary dom (tom 1)
Wydawnictwo: MUZA

„Powrót do starego domu” Ilony Gołębiewskiej wzbudzał moje zainteresowanie od dawna. Nie tylko za sprawą pięknej i idyllicznej okładki, ale również dlatego, że słyszałam o tej powieści sporo dobrych opinii. Kiedy więc nadarzyła się okazja i książka wpadła w moje ręce nie wahałam się ani chwili na wyborem lektury, choć w kolejce „do przeczytania” mam sporo zaległości.
Czy było warto? I czy powroty do starego domu mogą być motywujące?

Alicja Pniewska ma 37 lat. Jej małżeństwo właśnie się rozpadło, straciła lukratywną posadę, została bez dachu nad głową. Uciekając przed swoim zrujnowanym życiem, znajduje schronienie w starym rodzinnym domu w malowniczej miejscowości Pniewo. Zaskakujące zdarzenia, niezwykli ludzie i tajemnica sprzed lat wystawią Alicję na ciężką próbę.
Pewnej upiornej nocy spotyka Dziada – legendarnego uczestnika wydarzeń, które przed kilkudziesięcioma laty wstrząsnęły Pniewem. Otrzymuje od niego pamiętnik swojego dziadka Jana, który opisuje w nim piekło wojny. Nieoczekiwanie w starej szafie na strychu Alicja znajduje dokument odkrywający przed nią kolejne tajemnice przeszłości. Na idealnym dotąd wizerunku jej rodziny powstaje rysa...

Tragiczny los małego Michałka całkowicie zmieni podejście Alicji do życia, a miłość upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Czy prawda o przeszłości rodziny pozwoli odnaleźć jej szczęście u boku kochanego mężczyzny?

Prawdziwa, poruszająca i trzymająca w napięciu do ostatnich stron książka o sile ludzkich pragnień i marzeń. Daje wiarę i nadzieję na to, że nigdy nie jest za późno, by budować swoje życie od nowa. Przenosi do świata dziecięcych wspomnień i miejsca, które w sercu każdego człowieka ma szczególne znaczenie – do rodzinnego domu. 


Lektura tej powieści to było moje pierwsze spotkanie z piórem Ilony Gołębiewskiej. Nie mogę powiedzieć, że się zawiodłam na fabule, aczkolwiek muszę przyznać, że była ona w moim osobistym odczuciu, nieco wyidealizowana.
Autorka utkała piękną i łatwą w odbiorze historię, którą czytało mi się w szybko i przyjemnie. Jednak wszystko to, co spotykało Alicję – główną bohaterkę – czasami wydawało mi się nazbyt naciągnięte. Podczas lektury patrzyłam na wszystko przez pryzmat własnego doświadczenia i ono nie pozwalało mi wierzyć w to, że kłopoty tak łatwo i pięknie się kończą. W książce bowiem każdy problem, każdy życiowy zakręt, każda sprawa znajduje, kolokwialnie mówiąc „happy end”.
Ktoś powie, że tego nam w życiu przecież trzeba! Jasne, że tak...ale niestety zbyt dobrze wiem, że nie zawsze wszystko kończy się odnalezieniem garnka złota na końcu tęczy. Z tego powodu – takie założenie, że za każde dobro dostajemy dobro, a zło zawsze zostaje ukarane sprawiedliwie i z nawiązką – jest moim zdaniem nieco przesłodzonym spojrzeniem na świat. Nie jestem pesymistką, która wszędzie widzi czarne scenariusze – ale zdaję sobie sprawę z tego, że pewnych życiowych kwestii, nie da się, tak po prostu zakończyć dobrze, pomimo najszczerszych chęci. A jak wiadomo „dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane”.

„Powrót do starego domu” Ilony Gołębiewskiej zawiera w sobie odniesienia do historii naszego kraju, co bardzo mi się spodobało. Okres drugiej wojny światowej – doświadczenia i trudne przeżycia ludzi autorka oddała bardzo starannie poprzez stare pamiętniki dziadka Alicji – pisane podczas jego pobytu w obozie koncentracyjnym. Tu muszę przyznać, że były to moje najlepsze fragmenty tej powieści. Lubię kiedy w książkach historia przeplata się z fikcją. Zwłaszcza jeśli jest to odnośnik do faktów, o których wciąż mało się mówi i pisze. Osobiste doświadczenia ludzi, którym udało się przeżyć piekło wojny – wzrusza mnie i ściska mi serce za każdym razem.

„Powrót do starego domu” jest powieścią napisaną lekkim, plastycznym językiem i świetnie nadaje się na wiosenne popołudnia w ogrodzie czy na balkonie przy filiżance kawy. 
Mimo, że w wielu kwestiach, w moim odczuciu, jest to książka posypana słodkim lukrem, to i tak mogę ją Wam polecić do przeczytania. 
Jeśli lubicie zawsze dobre zakończenia we wszystkich życiowych aspektach, wówczas z pewnością lektura Was zachwyci pod każdym względem i przyniesie Wam mnóstwo ukojenia i wiary w to, że dobro zawsze zwycięży.
Dla mnie lektura tej powieści, była miłą i lekką odskocznią od codzienności, pełną ciepła, dobra, przyjaźni i miłości. Szkoda mi tylko jednego – że w prawdziwym życiu nie ma tak dobrze, jak na kartach tej powieści.


Z chęcią sięgnę po kolejny tom trylogii „Stary dom”, by dowiedzieć się w jaki sposób autorka rozwinęła dalej kwestie, które w tej części pozostawia niedomknięte. Ciekawi mnie wątek Pawła, oraz tajemniczych dokumentów, o których mowa w powojennych pamiętnikach. Jestem również bardzo zaintrygowana wątkiem małego Michałka oraz żoną Adasia, która zniknęła i ślad po niej zaginął.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Bibliotece Publicznej w Małomicach :) 


Wypożycz na w.bibliotece.pl

sobota, 31 marca 2018

"Więcej czerwieni" Katarzyna Puzyńska


WIĘCEJ 

CZERWIENI

Autor: Katarzyna Puzyńska
Cykl: Lipowo (tom 2)
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

„Więcej czerwieni” to drugi tom cyklu Lipowo autorstwa Katarzyny Puzyńskiej, za który zabrałam rzutem na taśmę zaraz po przeczytaniu „Motylka”, którego akcja wciągnęła mnie na tyle, że nie potrafiłam sobie odmówić tej przyjemności.

W Lipowie lato w pełni. Na polach rozpoczynają się żniwa, a w sadach dojrzewają jabłka. Młodszy aspirant Daniel Podgórski czuje, że znalazł się w najlepszym momencie swojego życia. Tymczasem w okolicach sennego zazwyczaj Lipowa zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca okaleczył brutalnie ich ciała. Policja kryminalna z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa mogą być dziełem seryjnego mordercy. Podgórski dołącza do ekipy śledczej prowadzonej przez kontrowersyjną komisarz Klementynę Kopp. Policja stara się znaleźć punkty wspólne pomiędzy obiema ofiarami i stworzyć profil zabójcy. Brak postępów w śledztwie zbiega się z kłopotami w życiu prywatnym policjanta. Czy Podgórski odkryje, jaki jest prawdziwy cel mordercy? Czy uda się w porę zapobiec śmierci kolejnej kobiety?

„Więcej czerwieni” to więcej emocji, więcej intryg i jeszcze więcej niewiadomych, które prowadzą czytelnika pozornie do wytropienia sprawcy zbrodni.
W powieści ponownie spotykamy niektórych bohaterów znanych z „Motylka”, między innymi młodszego aspiranta Daniela Podgórskiego, Weronikę Nowakowską oraz komisarz Klementynę Kopp, co oczywiście ucieszyło mnie z tego względu, że autorka pociągnęła wątki obyczajowe dotyczące owych postaci.
Zaskakująca okazała się historia komisarz Klementyny. Co prawda, po poprzednim tomie, spodziewałam się poruszenia trudnego tematu, ale niekoniecznie przewidziała, że aż tak traumatycznych. Jej przeszłość zdecydowanie mocno odbiła się na jej charakterze i  sposobie bycia, jak również na ogólnym wizerunku, jaki Klementyna prezentuje na co dzień innym ludziom.
Odrobinę rozczarowałam się wątkiem osobistym Daniela i Weroniki – ale może to jest tylko moje subiektywne odczucie – niby wszystko „gra i buczy” a jednak... w ich związku wieje nudą i to nie ze względu na prostolinijność młodego aspiranta, tylko na brak adrenaliny jaki odczuwa Weronika. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych częściach zaiskrzy między nimi trochę mocniej i związek nabierze rumieńców. 


Tym razem akcja powieści rozgrywa się nie w samym Lipowie, a w Brodnicy nad jeziorem Bachotek oraz w okolicach kolonii Żabie Doły. Policjanci z zapałem próbują rozwikłać skomplikowaną zagadkę i odszukać brutalnego mordercę kobiet i mężczyzny. Wpadają przy okazji na trop zbrodni popełnionych w przeszłości. Kto i dlaczego zabija? Czy policjanci mają do czynienia tylko z jednym seryjnym mordercą czy z dwoma?
Wszystkie kolejno pojawiające się w powieści dowody i ślady – początkowo nie są  ze sobą spójne, czasem się wzajemnie wykluczają. Wciąż dochodzą nowe poszlaki i tak naprawdę trudno jest ocenić jednoznacznie, czy to wszystko dobrze się skończy...sprawca bądź sprawcy ciągle są o jeden krok do przodu przed stróżami prawa.

„Więcej czerwieni” zdobyło różne opinie wśród odbiorców, lepsze i gorsze, wiadomo – zależy co, kto lubi. W moim odczuciu Kasia Puzyńska pisząc ten tom – była pod ogromną presją debiutanta, który chce podtrzymać wysoki poziom jaki udało się osiągnąć przy pierwszej powieści. Być może to sprawiło, że autorka działając pod presją, którą sama sobie prawdopodobnie narzuciła, stworzyła powieść o nieco sztywniejszej atmosferze – co odczułam podczas prowadzonych w powieści dialogów.
Mimo to sama fabuła i sposób podjęcia tematu seryjnego mordercy podobał mi się i było w tym mnóstwo potencjału do wykorzystania. Pierwszy raz udało mi się podczas czytania kryminału znaleźć mordercę przed zakończeniem książki, ba nawet przed samą policją, a ja jak wiecie lubię kiedy autor zaskakuje mnie w tym temacie.

„Więcej czerwieni” Kasi Puzyńskiej czytało się szybko – niewątpliwie autorka posiada spory talent do kreowania fikcyjnego świata, tworzenia zawiłych zagadek kryminalnych oraz operowania językiem w taki sposób, że odbiorca czyta powieść od początku do końca. Wytypowanie sprawcy morderstw przed policją nie zniechęciło mnie do dalszego śledzenia całej reszty. Dzięki wielowątkowości kryminalnej oraz obyczajowej mamy całkiem dobry kawał powieści z emocjami i nutą strachu w tle. Kasia Puzyńska z wyrafinowaniem prowadziła mnie przez wszystkie ślady zbrodni, bardzo mi się podobało podjęcie tworzenia portretu psychologicznego sprawcy i poszukiwanie wspólnych mianowników w popełnionych przed laty morderstwach.


Spokojnie mogę Wam polecić powieść „Więcej czerwieni”. Z pewnością znajdziecie w niej mnóstwo emocji związanych z poszukiwaniem winnego bądź winnych śmierci wielu osób. Jeśli nie uda Wam się znaleźć sprawcy przed policją – to mogę Wam zdradzić, że takiego obrotu sprawy na pewno się nie będziecie spodziewać :)
Życzę Wam zatem udanej i elektryzującej lektury. A ja zamierzam niebawem zabrać się za czytanie trzeciego tomu z serii Lipowo pt. „Trzydziesta pierwsza”



Wypożycz na w.bibliotece.pl

środa, 28 marca 2018

"Kto zabił Kopciuszka? Alek Rogoziński


KTO 

ZABIŁ 

KOPCIUSZKA?

Autor: Alek Rogoziński
Cykl: Róża Krull na tropie (tom 3)
Wydawnictwo: FILIA

Bajkę o Kopciuszku chyba każdy zna z dzieciństwa? 
Był Kopciuszek, był pantofelek i był przystojny książę. 
A potem żyli długo i szczęśliwie...czyżby? 
Może i by tak było...gdyby nie fakt, że nagle zgasło światło. 
A gdy się zapaliło okazało się, że Książę Komedii Kryminalnej, postanowił ukatrupić Kopciuszka i zmienić bieg wydarzeń na zawsze. 
„Kto zabił Kopciuszka?” - oto jest pytanie.

Jeden bal.
Jeden martwy Kopciuszek.
I dziesięć osób, które miały powód, by zabić.

Autorka powieści kryminalnych Róża Krull otrzymuje zaproszenie na wielki bal charytatywny, gdzie spotyka kilka postaci znanych z pierwszych stron gazet. Kiedy w czasie imprezy dochodzi do morderstwa, okazuje się, że każdy z gości miał powód, aby go dokonać. W tym i znany bloger Mario, przyjaciel Róży, która, aby oczyścić go z podejrzeń, zaczyna własne śledztwo…

„Kto zabił Kopciuszka?” to już trzeci tom o przygodach niefrasobliwej Róży Krull, która tym razem trafia w sam środek balu i od razu pakuje się w kolejną kałabanię, wciągając w nią spore grono swoich najbliższych przyjaciół. „Ot, zagrzęźli, a czort karty rozdaje” i rzuca podejrzenia na wielu spośród gości owego bankietu charytatywnego.
Alek Rogoziński po raz kolejny udowodnił, że posiada nadzwyczajny dar czarowania i układania słów w taki sposób, że w efekcie powstaje niesamowicie dobra powieść, nie tylko pod względem kryminalnym, ale i komediowym. A do tego naprawdę trzeba mieć talent, zwłaszcza, że nasze społeczeństwo uchodzi za dość sztywne, ponure i na żartach się nie znające (gdyż jak się okazuje obecnie sporo osób namiętnie połyka kije, ponoć niektórzy nawet po trzy sztuki). ;)

Nie będę tu owijać w bawełnę, dla mnie osobiście z całej serii o Róży Krull, ta część jest zdecydowanie najlepsza. Dwie poprzednie bawiły mnie niesamowicie, ale przy tej po prostu pękałam ze śmiechu. Absolutnie nie wolno jeść przy jej czytaniu – bo jest to zwyczajnie niebezpieczne dla życia i zdrowia!


Tym razem Alek Rogoziński wziął „na tapetę” środowisko muzyczne show – biznesu. Autor nie szczędzi gry słownej w dialogach, insynuuje, parodiuje i ironizuje z taką gracją oraz subtelnością, że naprawdę byłam pod wielkim wrażeniem, mimo że znając styl pisania Alka, wiedziałam czego mogę się spodziewać. Uwielbiam jego lekkość pióra, słowne prztyczki w nos w odniesieniu do naszej rzeczywistości, zdystansowane podejście do życia, jak również niebanalną umiejętność plątania sznurów intrygi. Alku – podniosłeś sobie poprzeczkę bardzo wysoko!

„Kto zabił Kopciuszka?” porywa szaloną akcją, tu bal, tu morderstwo, a zaraz potem całe zawrotne śledztwo Róży, która jak zawsze szybciej działa aniżeli myśli. Podejrzanych jest sporo – dziesięć osób, zatem Róża miała rękawy pełne „roboty”.
W powieści ponownie spotykamy uduchowioną gosposię Cecylię Jodełkę (jest cudowna) oraz uroczego youtubera Mario. Nie zabrakło także Pepe, Betty i komisarza Darskiego. Dzięki tym wszystkim postaciom, sięgając po powieść czułam, że spotykam się z moimi ulubionymi, dawno niewidzianymi znajomymi. Alek bardzo żywiołowo wykreował tychże bohaterów – a to sprawia, że ciągle ewoluują i żyją bardzo intensywnie – a tym samym, nadają tchnienie całej powieści.


„Kto zabił Kopciuszka?”
Co mają do tego Święta Aniela Merici i wszyscy święci z panią Cecylią na czele?
Czy Mario pod maską fluidu skrywa jakąś straszną tajemnicę?
Do kogo należał sztylet przywieziony z Bolonii?
Co Róża Krull zrobiła ze Stefanem?
Jaki związek z Kopciuszkiem ma pewien młody ksiądz?
Czy prawdziwemu winnemu uda się uniknąć kary?
A może, tym razem, bajka o Kopciuszku nie będzie miała szczęśliwego finału?

Cóż mogę rzec, na te oraz mnóstwo innych pytań odpowie Wam powieść „Kto zabił Kopciuszka?”, po którą musicie sięgnąć koniecznie. Czeka Was bowiem maraton zabawnych sytuacji i komicznych dialogów, jak również niebywale zagmatwana zagadka kryminalna. 
Gwarantuję, że ta bajka z pewnością przypadnie Wam do gustu. W moje upodobania – Alek zdecydowanie trafił na sto procent.
Osobiście nie mogę się już doczekać kolejnych perypetii przebojowej Róży Krull, ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, a do tego mam przeczucie, że następnym razem będzie się działo jeszcze więcej, mocniej i bardziej, jak na Różę Krull przystało. :) 

Ps. A może faktycznie Alku napiszesz inną bajkę?
„Stoliczku nakryj się” z pewną słynną kucharką w roli głównej – bardzo Ci tego życzę :) bo wiem, że sobie to obiecujesz od jakiegoś czasu.

Za pamięć o mnie i egzemplarz do recenzji wraz z uroczą dedykacją napisaną w Dniu Kobiet  serdecznie dziękuję autorowi Alkowi Rogozińskiemu <3



Wypożycz na w.bibliotece.pl

"A gdyby tak..." Sylwia Trojanowska

 

A GDYBY 

TAK…

Autor: Sylwia Trojanowska
Wydawnictwo: Czwarta Strona

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Sylwii Trojanowskiej. Niemniej jednak na tę powieść miałam chrapkę od kiedy ukazały się pierwsze jej zapowiedzi na portalach książkowych.

Czy może nas zaskoczyć nasza własna przeszłość?
To miała być kolejna nudna konferencja szkoleniowa. Gdy do sali wykładowej wchodzi Aleksander, Zuzanna nie może uwierzyć, że to ten mężczyzna, który na studiach złamał jej serce. Dzisiaj oboje mają po czterdzieści lat, a za sobą nieudane małżeństwa. A gdyby tak dać swoim uczuciom jeszcze jedną szansę?
Kiedy wydaje się, że najtrudniejsze chwile to już przeszłość, dramatyczna wiadomość zmienia wszystko. Co wybierze Zuzanna, gdy pozna prawdę?
Obok tej powieści nie można przejść obojętnie. Takie historie nie zdarzają się często, a niektóre decyzje łatwo oceniać… Dopóki nie padnie pytanie: a gdyby chodziło o nas?

„A gdyby tak...” to niebanalna historia znajomości dwojga ludzi, która wciągnęła mnie niesamowicie szybko i trzymała w swych objęciach do ostatniej strony. 
Miłość, przyjaźń, spotkanie po latach...niby wszystko ładnie i pięknie. No właśnie niby...bo jednak tajemnica z przeszłości, która wychodzi na jaw zmienia wszystko i nic już nie jest takie proste. Zmienia się cały świat, wywraca do góry nogami życie ludzi, którzy z bagażem doświadczeń pragnęli spokojnej, udanej przyszłości. 


„A gdyby tak...” Sylwii Trojanowskiej to nie cukierkowy romans, choć miłości i ciepła w niej nie brakuje. To nawet nie jest historia jakich wiele, choć możliwie, że mogłaby się wydarzyć. To w główniej mierze powieść o wyborach, które mamy lub musimy czasem podjąć. To również historia o decyzjach, a w zasadzie o ich konsekwencjach. Autorka pokazuje w subtelny sposób, że nie zawsze ślepy los decyduje o przebiegu ludzkiego życia. Czasem to konsekwencje decyzji podjętych w przeszłości mają spory wpływ na losy dalszych pokoleń. Czy tajemnice mogą zniszczyć życie? Czy prawda jest w stanie stanąć na drodze do szczęścia? Jak wiele trzeba mieć w sobie odwagi, by nie dać się wciągnąć w wir kłamstw i niewypowiedzianych słów?

W moim odczuciu „A gdyby tak...” to bardzo głęboka opowieść, mówiąca o tym, że miłość może pokonać przeszłość, choćby ta była brutalna i przerażająco grzeszna. Wzbudziła we mnie ogrom refleksji i przemyśleń: co by było gdyby mi zdarzyła się taka sytuacja? Jaką podjęłabym decyzję znając prawdę? Czy potrafiłabym stanąć z rzeczywistością „oko w oko” i nie licząc się z nią, ani z opinią innych dać upust swoim uczuciom? Z pewnością, byłoby to dla mnie niesamowicie trudne, ale raczej nie niemożliwe. 

Z całego serca kibicowałam bohaterom tej powieści – tak bardzo chciałam, by nie rezygnowali…
Ona – Zuza – zraniona i po bolesnych przejściach, których piętno odbiło się na jej duszy.
On – Alek – ubóstwiany przez kobiety, których miał tak wiele, samotny i wewnętrznie niespełniony.
Tak dużo mają sobie do ofiarowania, że zwyczajnie zazdrościłam im tego, a jednocześnie ogromnie się bałam, że wszystko pryśnie jak mydlana bańka.
I kiedy nadszedł moment krytyczny – poczułam niesamowity ból w sercu. Bo jakże to tak? Zbuntowana parłam przez dalsze strony powieści – chcąc by oboje podjęli właściwą decyzję.
Chciałam, żeby Zuza się nie wycofała, żeby wyszarpała z serca okruchy żaru, żeby głęboko oddychała życiem!
Chciałam, żeby Alek się nie poddał, żeby nie żył zawieszony wśród nieswoich grzechów, żeby nie czuł bólu i nie czekał bezczynnie na nadejście bezranka!

A gdyby tak...odciąć przeszłość grubą kreską?
A gdyby tak...stanąć nad przepaścią i spojrzeć śmiało w dół?
A gdyby tak...złapać się za ręce i stworzyć jedną całość? 


Zbyt wiele zdradzić Wam nie mogę, ale podpowiem że bohaterom nie śpieszno ani do piekła, ani do bram raju. Jakie podjęli działania i decyzje – o tym musicie przekonać się sami! Sięgnijcie po powieść „A gdyby tak...” - podejmijcie ryzyko – bo tylko ten, kto nic nie robi, niczego nie zyskuje.
Jedno Wam powiem – decydując się na lekturę „A gdyby tak...” niczego nie stracicie.
Powieść Sylwii Trojanowskiej dostarczy Wam wielu wrażeń, których się nie spodziewacie. Otoczy Was całą gamą emocji i sprawi, że czas zatrzyma się w miejscu, choć są tacy, którzy twierdzą, że to niemożliwe.
A kiedy zamkniecie ostatnią stronę...nic już nie będzie takie samo.
A kiedy przyjdzie czas Zuza i Alek poniosą konsekwencje swojego wyboru.
Dla mnie to był dobry wybór i ja ich rozgrzeszam. Amen.

Za zaufanie i egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 




Wypożycz na w.bibliotece.pl