czwartek, 17 maja 2018

"Za głosem serca" Izabela M. Krasińska



 ZA GŁOSEM SERCA

Autor: Izabela M. Krasińska
Seria: Pod skrzydłami miłości (tom 2)
Wydawnictwo: Czwarta Strona

„Za głosem serca” to kontynuacja debiutanckiej powieści Izabeli M. Krasińskiej pt. „Pod skrzydłami miłości”, po którą sięgnęłam zaraz po przeczytaniu poprzedniczki.
Czy autorce udało się utrzymać mnie w zachwycie, w którym byłam po poprzedniej części?
Czy może okazało się, że druga powieść z głupia frant okazała się niewypałem?

Kiedy myślisz, że wszystko już stracone, na twojej drodze staje miłość.
Życie lubi płatać figle i niespodziewanie komplikować to, co z pozoru proste. ​Marta i Piotr są małżeństwem prawie doskonałym. Ale „prawie” robi przecież ogromną różnicę. Do szczęścia brakuje im tylko roześmianych maluchów. Po sześciu latach małżeństwa Marcie coraz trudniej pogodzić się z bezpłodnością Piotra. Decyzja o adopcji nie przychodzi im łatwo, ale jest najlepszą, jaką mogli podjąć w życiu. Jednak w ich związek powoli zaczynają wkradać się nuda i rutyna. Marta ma już dość bycia kurą domową, chciałaby wrócić do pracy, ale boi się o tym powiedzieć mężowi. Tymczasem do oddziału straży pożarnej, w której pracuje Piotr zostaje przyjęta młoda, przebojowa i atrakcyjna kobieta, traktująca mężczyzn jak trofea, lubiąca ryzyko, adrenalinę i wyścigi.

Czy związek Marty i Piotra przetrwa wyzwanie? Jak przezwyciężyć kryzys i nie zniszczyć rodziny, o którą tak mocno się walczyło? Czy można otrząsnąć się po utracie jednej z najważniejszych osób na świecie?

Za głosem serca to piękna opowieść o sile przyjaźni, miłości i rodziny. Udowadnia, że mimo nieustannych wyzwań rzucanych przez los, tuż za rogiem czeka na nas szczęście, a każde nawet najbardziej bolesne doświadczenie może wzmacniać.


„Za głosem serca” czytałam z wypiekami na twarzy, płakałam, wściekałam się, kibicowałam bohaterom i cieszyłam się z ich sukcesów. A to i tak nie oddaje w pełni gamy emocji, których doświadczyłam podczas lektury.
W powieści bardzo dużo się dzieje, zarówno w życiu Piotra i Marty, jak również ich przyjaciół Wojtka i Magdy. Nie mogę Wam zdradzać zbyt wiele, bo nie chcę Wam odbierać przyjemności z czytania, ale rąbka tajemnicy uchylę, dla zaostrzenia apetytu.
Czasem dotykają nas drobne, a czasem tak potężne problemy, które wysysają całą radość życia, że trudno jest nawet oddychać. Tak też się dzieje w związku głównych bohaterów, niby wszystko w porządku, mają dom, rodzinę, zdrowe dzieci, a jednak, coś tam między nimi zgrzyta i piszczy…
I wtedy właśnie pada na nich cień ponętnej i pełnej tupetu rudowłosej łowczyni męskich serc. Jak to w prozie życia się zdarza, kłopoty chodzą stadami…oto do czego może doprowadzić brak zrozumienia, a przede wszystkim brak dialogu w związku.
Czy bohaterom uda się wyplątać z sytuacji? Czy ich miłość przetrwa najtrudniejsze chwile? Czy ulegną słabości? A może pójdą po rozum do głowy i za głosem serca? Czy niedomówienia i irytacja wezmą górę? Czy plan przebiegłej łowczyni się powiedzie i dopnie ona swego celu?

„Za głosem serca” porusza szczerze swoim otwartym językiem, którym autorka przekazuje w bardzo subtelny sposób, jak szybko można stracić wszystko to, co najcenniejsze w życiu. Czasem wystarczy zwykła monotonia i rutyna dnia codziennego, a czasem ułamek sekundy, zaważa o naszej przyszłości. Czasami wystarczy znaleźć się w nieodpowiednim miejscu o niewłaściwej porze i los przekreśla wszystkie plany. Niewiele trzeba...
A potem kiedy pożar strawi nasze życie i zostaną zgliszcza uczuć - czy da się odbudować fundamenty i postawić krok ku lepszemu?

Izabela M. Krasińska prezentuje zwykłe losy zwykłych bohaterów. Może ktoś powie, że fabuła jest nazbyt przewidywalna, albo że w powieści jest wszystko naraz. Może i tak jest. 
Ale czy w życiu jest zgoła inaczej? Czy nie jest tak, że szarość dnia codziennego, złośliwe zrządzenia losu i nieprzewidywalność przyszłości są w stanie obrócić nasze życie w chaos? 
Myślę, że właśnie tak jest. I dlatego w moim odczuciu to czyni powieść „Za głosem serca” autentyczną aż do bólu, który poczujecie pewnie nie raz podczas jej lektury.


Autorka kładzie duży nacisk na pokazywanie wewnętrznych emocji swoich bohaterów. 
I muszę przyznać, że ma do tego smykałkę. Wiele razy zdarza mi się omijać w książkach takie fragmenty, z racji tego, iż są one zwyczajnie przydługie i nudne. 
W powieści Izabeli. M. Krasińskiej są one doskonale wyważone – nie za długie i nie za krótkie, dokładnie takie, jakie powinny być. Takiej pierwszoosobowej analizie poddanych jest wielu bohaterów – mimo to czyta się to z prawdziwą fascynacją i mamy możliwość współodczuwania z bohaterami. Te ich niewypowiedziane myśli, emocje buzujące im we krwi, ich smutek, złość, irytacja, radość, strach...sprawiają, że Piotr, Marta, Wojtek i Magda żyją pełną piersią. 
A czytelnik może się utożsamić w dużym stopniu z postaciami powieści i przychodzi mu to z łatwością, gdyż niejednokrotnie sam  "bije" się z własnymi myślami.
Zakończenie „Za głosem serca” wbiło mnie w fotel...absolutnie nie spodziewałam takiej akcji. Los zadrwił nie tylko z bohaterów, ale zaśmiał im się bezczelnie prosto w twarz. Nie oszczędza niczego ani nikogo…

Zachęcam Was do lektury, niemniej jednak najpierw polecam przeczytanie pierwszej części, zapewni Wam do dużo lepszy obraz sytuacji i poznanie bohaterów od początku i da Wam możliwość szerszego spojrzenia na wszystko to, co dzieje się w powieści „Za głosem serca”.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona. 

Wypożycz na w.bibliotece.pl

2 komentarze: